Strona:PL Ernest Buława - Poezye studenta tom III.djvu/352

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


W krzyk jeden dziki — jak młodość samotna —
Czasem się głosy ducha odezwały —
I znów płynęła chwila niepowrotna
Jak młodość jasna — i młodości szały!...
O! płyń płyń Wisło!... słyszę Ciebie duszą
Jak płaczesz tam po Polski mej obszarach!...
Jęków twych żalu Cary niezagłuszą —
Bóg je Ci odda — w swych cudów bezmiarach!...
O! płyń, płyń Wisło!... i pod każdą chatą
Błogosław lud ten — z duszą z mąk bogatą,
Błogosław smutne tej ziemi młodzieńce —
Niech płoną jak twe świętojańskie wieńce
I niech czuwają, aż w godzinę czynu
Każdemu Polska zagrzmi: Powstań synu!...
Wtedy niech wstaną i miasta i sioła
I rozgorzałe jak piekło zapału —
Jak jedna trąba piersi archanioła
Ducha niech zbudzą olbrzymiemu ciało,
I gromów trzasku
Przy łón odblasku.
Niechaj łańcuchy kajdanów —
Ręką pokoleń męzką
Zwycięzką
Piorunująca
Pomst wołającą,
Potrzaskają o czoła miedziane tyranów!...

I jak dzwon męczeństw — w głos sumienia
Koronacyjnych arf ludu rozdźwiękiem,
Rozpychająca ciemność światła wdziękiem,
Wstań Polsko!... i wznieś dłoń na pokolenia;
Niech twe zwycięztwo grzmi w hymn przebaczenia,
I sprawiedliwa cudem twego cudu
Na koronacyę ludów — idź wśród ludu!...

Bo choć twa chwała nie jest z tego świata
Choć jako stróna na krzyżu rozpięta