Strona:PL Ernest Buława - Poezye studenta tom III.djvu/331

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


On wieków dziewiętnaście jako strun na lutni
Napiął – lecz kiedy zagra – aniołowie smutni!
Bo ostatnie tej pieśni w czyn zaklęte słowo,
Dotąd martwą literą – i ducha połową!...

O pieśni moje! o moje sokoły!...
Lećcie nad Polski i Litwy rozdoły –
I wszystkie serca pozdrówcie ode mnie,
Wszystkie co cierpią!...
Cierpią — niedaremnie!...




MOGILA SAMOBÓJCY.

SZKIC ELEGICZNY.

(Z OSOBNEJ CAŁOŚCI.)

      Gdzie tyle nieszczęść i przekleństwa tyle –
Przewiało z życiem ku niemej wieczności,
Dzisiaj tak ciche nocą płyną chwile,
Tak błogie … pełne świetlanej jasności!...
Wśród starych dębów, co tu dziko rosną,
W jarach lesistych, potrząśnięta wiosną
Mogiła jego ... na niej kawał skały,
Bez żadnych znaków ... i w miesięcznej ciszy
Kąwalie nad nią oczy zapłakały,
A w dali ucho cichy szmer dosłyszy
Leśnego zdroju, w którym promieniami
Gra niemy księżyc jak arfy strónami;
I cicho szemrzą dęby pacierz wieków,
A jak z różańca kapią perły rosy –
Gwiazdami całe zasiane niebiosy,
Co się zamgliły smętnością powieków...
Nad głazem cichej, zielonej mogiły
Błędny się ognik z północą szamocze,
I na paprocie spada … zamigocze …
I gaśnie znowu … jako duch bez siły –
W oddali czasem letnia błyskawica
Mignie ... i księżyc zchmurzy pełne lica