Strona:PL Ernest Buława - Poezye studenta tom III.djvu/320

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Leciał, śmiechem parsknął dzikim
W brudny obłok owiał czoło –
I popędził z głośnym rykiem,
Piekło iskier siejąc w koło…
I zadrżały polne kwiaty,
Orzeł krzyknął w niebogłosy –
Pożeglował w swoje światy –
Powiał, powiał gdzieś w niebiosy…
On co grzebał z kozakami
Atamanów kości białe,
On co płynął z sztandarami
Naprzód prężąc skrzydło śmiałe;
Czy się uląkł? .. o! nie z trwogi,
On w krzyk dziki się zasmucił,
Krzyk przeczucia to złowrogi,
Oby w piersi nie powrócił!...
I nad łamy – Nad kurhany –
Siadł – na krzyżu się posmucił
Z trupią głową. – W noc stepową
Uleciał – i niepowrócił!...



LUDZIE MÓWIĄ, ŻEM SZCZĘŚLIWA!

Ludzie mówią, żem szczęśliwa,
Że mi jasne błysnęło zorze,
Oj! oj! Pożal Boże
Nitki życia i przędziwa
Nitki i przędziwa!
Ludzie mówią, żem wesoła,
Że mój uśmiech tak radosny,
Oj! oj! płacz anioła
Słyszę tam och! mojej wiosny
Słyszę mojej wiosny!...
Gdy nów błyśnie z chmur
I zaszumi bór
Ja bez snu, bez łzy,
Ból się tylko śni!...