Strona:PL Ernest Buława - Poezye studenta tom III.djvu/285

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Na wznak płynąca twarz jej blado lśniła,
Jakby się niebu i ziemi żaliła,
Na młodość swoją i na te pioruny
Co potargały młodej cytry stróny...
Włos jej rozpuszczon – i wieniec laurowy,
Do nich przyczepion nieopuścił głowy...
Piersi ma krwawe ...
                                     Wyż jej niepoznacie?...
O! jakże piękna w śmierci majestacie
Płynie ... i gwiazdy ku niej się schylają,
Łzawe ją fale w blaskach otaczają,
A Okeanid chóry na dnie łkają!...
Lecz postać niknie –
                                    Śmiejąc się boleśniej,
Przepada w falach ... i znowu błysnęła...
Spłynął jej wianek – Grecya go wzięła,
A ona zatonęła w głąb — o! zatoń pieśni!



EPILOGOS.

      Tu dźwięk po dźwięku jak fala po fali
Spadały – gasły – mdlały – coraz ciszej
Rozlewające się kędyś w oddali,
Kędy duch pieśni już tylko je słyszy...
Ale mnie jakaś dzika i namiętna
Tęsknota w piersi zaśpiewała smętna –
Taka szalona za polską! – w tym świecie
Żem krzyknął: « Wasz świat piękny!...
                                                                   Lecz jam dziecię,
« Bez Polski wśród was sieroce!... o! boski
« Świat wasz i wielki!... Polska – cudniejsza –
« Większą! i bardziej boska! i dzielniejsza,
« Więc mi żegnajcie choć płaczę za wami,
« Duch mój tam tęskni, kędy pełen troski
« Żyje lud olbrzym!... wielki męczeństwami!...