Strona:PL Ernest Buława - Poezye studenta tom III.djvu/265

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


I złorzeczyła ptakom, co zbudziły
Ją szczebiotaniem, gdy miała sen miły –
Bo jej się piękny cichy śnił młodzieniec,
Z którym swej skroni zamieniała wieniec!...


III.
TALIA.

      Oto przed domem Safo z kołowrotkiem
Siadła i przędąc, matce nuci pieśni,
I nucąc motek rozwija za motkiem
Piosnkę po piosnce, jako ptacy leśni...
Matka jej bardzo już stara i ciemna,
Na swem podwórzu usiadła spokojnie,
Przy niej Terpander, którego przyjemna
Starość klasyczną twarz srebrzyła strojnie –
Wśród nich to dziewczę młode i marzące
Nito laur młody pomiędzy cedrami,
Co dzieje przeszłe tajemnie szumiące,
Dziś błogosławią tej wiośnie listkami –
Safo ujęła Terpandra dłoń starą
I pieści w dłoniach młodych, to podaje
Kwiecistą czaszę z napojem, co jarą
Starość rozchmurza, myśl płomień daje…
Tak gdy na ziemię nad chwilowym śniegiem
Z obłoku na świat wyjrzy słońc źrenica,
Róża nad morskim rozwinie się brzegiem
I Zefyr muska ziemi strojne lica…
Pomiędzy matką i mistrzem swym siwym,
Przędzie Safona i cicho dokoła,
Jak kołowrotek myśl jej biegiem żywym
Motylowzlata, inne myśli woła…
W tem do nich nadszedł z obliczem szczęśliwem
Leander brat jej, co dziś w pocie czoła
Kwoli piękności i swej sztuce kwoli
Dzień swój przewalczył z dłutem w pilnej dłoni…
Safo doń biegła i w pieszczot swawoli,
Do niego usta, on skroń tuli do niej…