Strona:PL Ernest Buława - Poezye studenta tom III.djvu/221

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


CZEŚĆ I.


                                                                On kochał Grecyą!
                                                                                        Irydion.



       Myśli mej wichrem w te wieki zagnany,
Sam z moją lutnią, samotny, zbłąkany,
Jak lodź rzucona na brzegi nieznane,
W chwilach natchnienia czasem przeczuwane –
Zaklęte w słowo śpiewem mojej duszy –
Krzyknąłem głośno! że mnie grzmot nie zgłuszy
I po tych łąkach biegałem jak dziecię,
Po bujnych trawach o porannej chwili
W jasnej, ruchomej girlandzie motyli
Co wstęgą tęczy drżały w moim świecie –
Jednego błękit tam nadniósł motylka
Pancerz stalowy, skrzydełka pajęcze,
Gdyby kąpane w gwiazdy – kwiaty – tęcze –
Półboską była ta widzenia chwilka!...
Siadł pokołysać się cicho nade mną,
Pobłogosławił swemi skrzydełkami,
Potem uleciał, w błękity żeglował,
A ja rozkoszą porwany tajemną,
Serca mojego uskrzydlon szałami,
Motylam mego ścigał – i żałował!...