Strona:PL Ernest Buława - Poezye studenta tom III.djvu/213

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Niech mnie o żywot ludzie niepytają –
Gromy na niebie – na kwiatach łzy mają!...
I padłem dziko na polską ziemicę,
I tu zaszedłem – w te skały – gdzie świecę
Iskrami duszy, co już odlatuje –
O! przebacz – przebacz – lecz dni moje truje
Boleść mej Polski –ona niech zwolniona
Będzie – a wąż mi odpadnie od łona!...

XVII.

Umilkł – i nie mógł wyrzec więcej słowa,
Cień jasny podał mu ciało, krew Pana,
A wśród jasności opadła mu głowa,
Spotężnion znów się zerwał – na kolana!
Gdy aniołowie nucili – Hozanna! –
Jeden z aniołów koronę cierniową
Wlożył na skronie banity a króla
Nucąc: «Przed wieki ja tak skroń Piastową
«Uwieńczył niegdyś obok pługa, ula,
«Gdy inne ludy w złocistej koronie
«Zabędą Pana, wy nieście do końca
«Ten wieniec cierni gromów – w tej koronie
«Jaśniej nad gwiazdy i jaśniej nad słońca!...
«Pan mi rozkazał i pod Piasta strzechę
«Zaniósłem wieniec ten i serc pociechę,
«Dziś ci go daję – będzie twój na wieki!...
«A kiedy skonasz – w przyszłości dalekiej
«Będziesz wśród skał tych jeszcze pokutował
«Zbłąkanym w śniegach drogę pokazował [1]
«A kiedy kraj twój po wiekach, w niewoli,
«Jak Pan pod krzyżem wśród narodów padnie,

  1. Te dwa wiersze według myśli podań gminnych. –