Strona:PL Ernest Buława - Poezye studenta tom III.djvu/171

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


VII.

Podziemne – długie – wilgotne chodniki,
Gdzie cicho kropla po kropli upada
Niemy płacz głazów!... to są przewodniki
W skał korytarzach tajnych, co do dziada
Króla – podziemnej leciały komnaty –
Wężem tam pełzać miejscami pod ziemią
Gdzie mchy a na mchach zimne płazy drżemią,
A w chód tam główny do groty kamieniem
Skały olbrzymią zawaliły bryłą,
Że tęskni ziemia pod jego brzemieniem –
I dzień – którego promieniom – mogiłą!...
W środku tak czarno – to grób dla żywego,
Tylko ognisko tleje, dogorywa,
Rzucając światło na lica chorego
Starca, co snem już cichym odpoczywa
Od dnia pewnego, gdzie sen miał spokojniejszy;
Pustelnik starzec był już spokojniejszy –
Wśród zimy schorzał już w czarnym skał grobie,
Czuł coraz słabszą w piersi strónę życia
Jak grała ciszej i ciszej – w żałobie
By go odrodzić w krain swych powicie!...

      O wiosno! wiosno! Aniele przymierza!
Niech Cię rozmarzłe śpiewają potoki!
Piosnka rolnika, fujarka pasterza
Szum gajów – kwiaty – tęcze i obłoki!...
I pierwszy piorun dłoni twojej dziecię
To Alleluja wstającej natury,
Co wieści życiu śpiącemu w wszechświecie
Że zleci wiosny anioł orlopióry!...
Wtedy patrz w niebo gdyś Boga dziecięciem,
Byś mdlejąc duchem o zwątpień godzinie
Niepadł z anioła, rozpaczy bydlęciem.