Strona:PL Ernest Buława - Poezye studenta tom III.djvu/10

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


PACHOLĘ ZWIERZYNIECKIE.
WSTĘP


I.

Na łono twoje o matko miłości
Kładę me blade i spiorunowane
Czoło, zszarpane lemieszem młodości
Szalone — smutne — i sponiewierane...
Po piekieł drogach z tem, co było święte
I serce moje jak lampę płonącą
Jak gwiazdę z gromów światło czerpającą
Choć pękające — przeto nie pęknięte!

Krzyki boleści samotnego ducha
Jak krzyki arfy w głos Prometeusza
To są sokoły, które moja dusza
Szle tobie matko!... szle — a choć ich tyle
Ni jeden nie ma anioła — lub druha,
Co by z nim jedną w akord przeplótł chwilę
Jak dwa pioruny w warkocz uplecione
Akordem w zygzak w błękitach rzucone!...
Patrz na mnie matko mojego narodu.
Oto z rozdartą duszą jak bez żagli
Okręt, ja lecę szałem dzikiego porodu
A szał ten strasznie w nieśmiertelność nagli!