Strona:PL Eljasz-Radzikowski-Illustrowany przewodnik do Tatr, Pienin i Szczawnic.djvu/241

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


wnej sobie podobno nie ma w Europie. Jakim sposobem tędy wyszukał sobie drogę Dunajec, trudno pojąć, bo wdarcie się jego pomiędzy tak wyniosłe skały mogło nastąpić tylko przy wielkiej rewolucyi ziemnej. Obok niego nie ma przejścia dla człowieka wzdłuż Pienin, bo często skały wprost nurzają się prostopadle w głębiach wody. Miejscami przewala się Dunajec z szumem i hałasem po grubych złomach kamieni, to znów bieży chyżo wprost na skały, że tylko zręcznością i przytomnością umysłu przewoźników mija się szczęśliwie te zawady. Tu i owdzie fala obije się o czółno i zmoczy nań siedzących, płynie się raz szumno, chyżo, widząc wyraźnie spad wody, to znów cicho, spokojnie po powierzchni jak zwierciadło, — gdzie bywa straszna głębia. Na okół piętrzą się skały, zdobnie porosłe krzewami, drzewami i różną zielenią, że nie wiedzieć co wprzód i bardziej podziwiać, bo wszystko cudownie piękne i zachwycające. Czas zbiega prędko jak Dunajec, którym płyniemy, a wrażenia z tej wycieczki pozostają w duszy na zawsze.
Jeżeli wszystko do tej wycieczki w porządku, t. j. woda w zwykłym stanie, czółna dobrze związane, przewoźnicy trzeźwi i pogoda piękna, to każdy niech bez najmniejszej obawy puszcza się przez Pieniny po Dunajcu, a nic mu się złego nie stanie, ale gdy który z tych warunków nie dotrzymany, i w dodatku jeżeli kto z osób, jak to czasem bywa, boi się ruchu na wodzie, to nie radzę mu płynąć