Strona:PL Eljasz-Radzikowski-Illustrowany przewodnik do Tatr, Pienin i Szczawnic.djvu/152

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


skująca jak zwierciadło, lecz zdarzyło mi się widzieć ją także, dość mocno wzburzoną, a wtenczas wspaniale rozbijały się bałwany o brzegi skaliste, lecz rzeczywistej burzy nie udało mi się widzieć, o jakiej mi opowiadano.
Gdy była tratwa w dobrym stanie, przepływali goście wzdłuż całe jezioro i w pół godziny na przeciwnym brzegu się stawało, ale obecnie nie radzę nikomu się puszczać na wody Morskiego Oka na pogniłych resztkach tratwy, którą tworzy kilkanaście drążków położonych przez górali na spodnim dawnym pokładzie nagniłych belek; nie trzeba zważać na namowy, zachęty i poręczenia gorali o wytrwałości tratwy, bo ci mają tylko na celu złowienie co groszy za wiosłowanie, a strasznych skutków w nieszczęśliwym razie ani ocenić nie umieją.
Główną pięknością Morskiego Oka jest jego otoczenie i położenie jeszcze w granicy lasów, przez co brzegi jego strojne w piękne drzewa.
Od północy przybywa się do Morskiego Oka z wału wysokiego może na piętro, zkąd jezioro najprzód okiem naraz obejmujemy; zszedłszy na dół, stajemy u brzegu zasłanego głazami granitowemi, porośniętego trawą, bujną kosodrzewiną, tu i owdzie świerkami i limbami.
Na okół da się Morskie Oko obejść, bo nigdzie skały spadzisto do wody nie dochodzą, owszem brzegi są dość połogie, chociaż do obejścia przykre z powodu dziko porozrzucanych granitów zarosłych