Strona:PL Eliza Orzeszkowa - Wspomnienia.djvu/16

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ELIZA ORZESZKOWA.



WSPOMNIENIA.

(Dokończenie).



— Nic to! Hej, chłopcy! Na plecy wory te i węzły! Do tej szafy dwóch wystarczy! ten stół, sam jeden, kochanku, podźwignąć musisz! Żwawo! Ostrożnie! Na sienny rynek! tam jeszcze ognia niema! Wracać prędko galopem, a jednego do pilnowania zostawić! Ej, żwawo! żwawo! nie jeden tylko ten dom w nieszczęściu.
I widać było, że nie w jednym już domu czynili to, co tutaj; widać to było z osmalonych przez ogień ich ubrań i strumieni potu, lejących się po twarzach czarnych od dymu. Jeden mniej silny, czy więcej zmęczony, mocował się z ciężkim worem, chcąc go sobie na plecy zarzucić i nie podoławszy zadaniu, zaklął i ciężar na ziemię opuścił. Lecz wódz przyskoczył.