Strona:PL Eliza Orzeszkowa - Melancholicy 02.djvu/262

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


uczyniony pomiędzy drzewami, widać było szlak łąki za ogrodem, cały w złocie zachodzącego słońca. Spojrzenie Wiktora wypadkiem padło na ten kawałek łąki.
— A! — zawołał — toż to ta sama łąka, po której ty i ja, małymi chłopcami, hasaliśmy boso, po rosie. Ale tylko w lecie można było to robić. Na wiosnę i w jesieni była bardzo błotnistą. Jak teraz wybornie można osuszać błota choćby największe! Czy wiesz, jakiemi sposobami osuszono blizko połowę błot poleskich?
Jak przedtem o fabrykacyi gorzelnianej, tak teraz opowiadać zaczął o osuszaniu gruntów mokrych, przyczem rolę ogromną odgrywała hydraulika, będąca właśnie najulubieńszym przedmiotem jego studyów. Przed kilku laty dokonał był w tej dziedzinie pewnego odkrycia, pozwalającego na używanie pewnej kombinacyi działań, przedtem poczytywanej za niemożliwą. Opowiedział teraz bratu o odkryciu ze szczegółami najdrobniejszemi, a Zenon, w połowie tylko rzecz rozumiejąc, słuchał go przecież z oczyma rozbłysłemi od zajęcia i radości. Powodzenie brata i chwała, którą się okrył, cieszyły go ogromnie. W końcu rzekł zcicha:
— Tak, to prawda! cóż znaczy praca moja mała, mrówcza, wobec tych, których ty do-