Strona:PL Eliza Orzeszkowa - Melancholicy 02.djvu/229

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


nie. Górkiewicz był istotnie człowiekiem uczciwym i poważnym, a Pawełek chłopcem dobrym i wdzięcznym. Tylko że te ich przymioty nie wypełniały pewnej miary i nie posiadały pewnej siły.
Ta sama historya, co z naturą jego żony i jej siostry. Sabina była kobietą uczciwą i dobrą, ale ograniczoną i słabą jak kurczątko; Rozalia wykształconą, ale zmienną jak fala. Nic w tem nie ma pocieszającego; owszem, jest to właśnie najsmutniejszem. Bo z pociechą wielką powiedziałby sobie: to są łotry i dyablice, to bohaterowie i anioły! Albo przynajmniej: poszukajmy bohaterów i aniołów!
Ale pewność, że wszystko na ziemi, nie będąc ostatecznie złem, nie jest także doskonałem, że jeżeli nie godzi się pluć na nic, to i uklęknąć nie ma przed czem, — leje w serce i umysł ckliwość nieznośną.
W dwóch pokojach przyległych słyszał kroki drobne i śpieszne, szepty cichutkie, śmieszki przymilone. Wiedział dobrze, co to znaczyło. Sabina usiłowała powrócić do łask Rozalii. Ilekroć starsza siostra stawała się osą, młodsza usiłowała stać się dla niej miodem. Czyniła to zapewne przez dobroć serca, współczującego posępnemu usposobieniu siostry, ale więcej jeszcze dla miłości świętego