Strona:PL Eliza Orzeszkowa - Melancholicy 02.djvu/219

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


punktach kontraktu. W czem można ustąpić kupcowi, a w czem nie można? Co powie ostatecznie za dni kilka, gdy kupiec przyjedzie po decyzyę ostateczną?
Myśli te przerwał gumienny, chłop stary, barczysty, z oczyma mądremi, który, uśmiechając się trochę tajemniczo, a trochę złośliwie, rzekł:
— Czy pan wie, że patrzeć tylko jak Pawełek nas porzuci?
Hornicz stanął jak wryty. Z tym Pawełkiem była rzecz taka. Przed ośmnastu laty, objąwszy w posiadanie Zapolankę, Hornicz osądził, że wieś była zamałą, a on zamłodym, aby potrzebować w pracy nad jej uprawą wyręczyciela i zastępcy.
Skądinąd miał w sobie podówczas tyle żalu nad tem, co porzucał i czego się wyrzekał, że praca wydawała mu się prawie ratunkiem. Dlatego zresztą opuścił karyerę rozpoczętą i ukochaną, aby tego kawałka ziemi nie opuścić. Ze względów wszelkich uczuwał konieczność pracy osobistej. Nie wziął więc i potem nigdy nie brał do pomocy żadnego rządcy, czy ekonoma. Pomagali mu zawsze w gospodarstwie dwaj tylko ludzie: stary gumienny i młody chłopak, będący potrochu oficyalistą, a potrochu praktykantem. Dwóch takich chłopaków miał w Zapolance po lat