Strona:PL Eliza Orzeszkowa - Melancholicy 02.djvu/218

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


dobrą w sposób zły, i Rozalia posiadała tę sztukę w stopniu wysokim. Bardzo często uczyła dzieci z miną męczennicy, poświęcającej się dla siostry, nieskończenie od niej niższej, i dla szwagra nielubionego. Zdarzało się wprawdzie, że przysługa oddawana przybierała formę przyjemną, lecz pamięć o chwilach złych zatruwała dobre. Sprawiało to udręczenie drobne, ale dokuczliwe. Życie jest pełnem udręczeń drobnych, z któremi kiedy niekiedy mieszają się wielkie, jak kamienie w taczce napełnionej żwirem.
W stodole młócono pośpiesznie zboże, które miało być wysłanem do miasta za parę tygodni. Było już prawie sprzedane; jednak niektóre punkta umowy sprzedażnej nie zostały jeszcze wyświetlonemi, co przeszkodziło stanowczemu zawarciu umowy. Horniczowi ta zwłoka sprawiała kłopot i niepokój.
Wiele zależało od tego, jak i kiedy sprzeda to zboże, bo musiał wkrótce dokonać pewnych wypłat i zaspokoić pewne potrzeby domowe.
Dochody miał niewielkie i trochę długów niegroźnych, ale z któremi wypadało obchodzić się ostrożnie, aby ich nie powiększyć.
Chodząc tedy po stodole i rozmawiając z gumiennym o gatunku i wadze zboża wymłóconego, myślał o nieustalonych jeszcze