Strona:PL Eliza Orzeszkowa-Pamiętnik Wacławy vol III.djvu/144

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


trzymając przez trzy lata wyłącznie w moich ręku rządy jego domu, zapoznałam się dobrze ze wszystkiemi szczegółami gospodarstwa domowego, a do tego wspomagała mnie radą i staraniem kochana moja Binia. Matka moja przecież pełném smutku okiem patrzyła na zachody, jakie podejmowałam, i nieraz, widząc mnie krzątającą się po domu, w ciemnéj wełnianéj sukni, z kluczami w ręku, z boleścią składała dłonie i powtarzała cicho:
— Czym ja się tego spodziewała?
Wtedy podbiegłam do niéj, i żywo brzęcząc moim pękiem kluczyków, przyklękałam przed nią i pytałam z pieszczotą:
— Spójrz na mnie, matko moja, czy wyglądam na nieszczęśliwą?
I póty śmiałam się do niéj i na różne sposoby pytanie to powtarzałam, aż póki nie uśmiechnęła się rozweselona.
W istocie nie miałam wcale miny nieszczęśliwéj istoty, i nieraz przy ubieraniu się, spoglądając w źwierciadło, myślałam o tém, że jestem daleko świeższą i ładniejszą, niż w owym pamiętnym mi karnawale, kiedy to zachwycałam publiczność bladością mojéj cery, zagadkowością pełnego niewiary uśmiechu, i dystynkcyą ruchów, objawiających zmęczenie fizyczne i moralne.
Od ojca mego otrzymywałam częste listy, które były dla mnie prawdziwém źródłem mocy i uspoko-