Strona:PL Ejsmond - Polska w pieśniach cudzoziemskich.djvu/53

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Ty zaś zbiegu, niewdzięczniku,
gromisz nas plugawą mową,
poczytuiąc nam gościnność
za przywarę narodową.

Zarzucasz nam, żeśmy biedni?
A czyś miał czas, Gallu złoty,
zbadać Polski naszey skarby
drogie kruszce y kleynoty?

Gdy Henryka lud nasz obrał,
każden Gall choć był ubogi,
aby zdobyć nieco grosza
mknął co siły w nasze progi.

Dzisiay, kiedy bez szeląga
wraca w swe oyczyste strony,
nas pomawia o ubóstwo,
potępieniec zatracony.

Iako lis, kiełbasę widząc,
zawieszoną hen na belce,
wmawiał w siebie, że to powróz,
bo ią pożreć pragnął wielce.

Gallu!! zmykay lotem ptaka,
byle prędzey, byle prędzey...