Strona:PL Dzieła poetyckie T. 5 (Jan Kasprowicz).djvu/177

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


»Niewiasto dobra i szlachetna,
kwitnąca kwiatem poświęcenia!
Nie mogę-ć tego uczynić,
lecz żądaj innej nagrody,
a usta ku tobie nachylę
i szepnę ci: masz ją!«
Tak rzecze ten dziwny młodzieniec,
okrajem jesiennych rozłogów
chodzący o zachodzie
w swym purpurowym płaszczu...

A ona: »Ostatnia ma prośba:
Jeślim jest dobra i szlachetna,
kwitnąca kwiatem poświęcenia,
dlaczego zginąć ma we mnie
to, co wyzwoli świat?
Spraw, iżbym miała stu synów,
ojców pokoleń stu,
które rozrosną się w ogród
cnót...«
»Stu synów będziesz mieć; wyruszą w bój
przeciwko Writrze, wrogowi
świętego pana stu ofiar,
Indry, co wrogiem
występku jest i grzechu...
Chciwość, władczyni pobojowisk,
nie zedrze z poległych
— albowiem żyć będą wiecznie —
inkrustowanych złotem zbroic«.
Tak-ci jej szumi Yama
szumem, płynącym od puszczy.
Wraz ona mu zawtórzy:
»Jakżeż ja mogę mieć stu synów,
nie popełniwszy występku i grzechu?
Uwolnij duszę Satyawana,
bo on-ci jedyny
posiada prawo być ojcem rycerzy...«