Strona:PL Dzieła poetyckie T. 5 (Jan Kasprowicz).djvu/102

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Potężnej woli, głosić bez wytchnienia
Naukę czynu, hasło odrodzenia.

XLIX.
Szedł z apostoła bożego pokorą,
Lecz i z odwagą Pańskiego wysłańca,
Żadną nie wstrzyman przeciwieństw zaporą,
Jak Dant, w sam środek piekielnego tańca,
Szedł krzepić ciało, wzmacniać duszę chorą,
Rozpraszać zmroki blaskami kagańca,
Szedł pośród cierni, lodów, wrogiej zgrai,
A z nim szła razem wierna Ellenai.

L.
Tak! Ellenai!... Argument rozumu
Żaden nie starczy, by przyczyny zbadać,
Dlaczego człowiek, który pośród tłumu
Stworzeń, królewskiem umie berłem władać,
Nieraz zależny jest od tego szumu
Wiatru, co powiał, Bóg wie skąd, że lada-ć,
Pyłek na drodze, lotny i bez treści,
Cały los jego w swojem łonie mieści.

LI.
Na śmierć był skazan... Szafot już gotowy
Piął się ku niebu, ze skazańca sznurem
Kroczył ku niemu, nie podnosząc głowy,
Albowiem stał się apatyi marmurem...
A oto jemu, co rzucał wężowy
Jad na kobietę w zuchwalstwie ponurem,
Szaman — przypadek w ostatniej godzinie
Świętą w kobiecie przywiódł wybawczynię.

LII.
A była żywą inkarnacyą Ciszy,
Co w jeden środek skupia władze ducha;
Uosobieniem Miłości, co słyszy
Jęk najtajniejszy w wnętrzach ludzi; głucha