Strona:PL Dzieła Juliusza Słowackiego T3.djvu/329

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ŚWIĘCONE U J. O. XIĘCIA RADZIWIŁŁA SIEROTKI.
(Wyjątek z niedrukowanego rękopismu.)

...... przez cały wielki tydzień, poszcząc i susząc, pokrzepiałem się jedynie, łykając pył xiążek, które w xięgarni J. O. xięcia, że były długo nie czytane, prochem i kurzawą leżały okryte. W Sobotę wielką, gdy pan Armider z działami i puszkarzami wyruszył na resurrekcyą, udałem się także do Nieświża, abym przytomny był letycyi i allelujom. Resurrekcya odbyła się, jak należy, — xiążę pan z przyjacielem swoim, JP. Abrahamem Duninem, podczaszym litewskim, klęczeli w pierwszéj ławce karmazynami wybitéj i w processyi nieśli baldakin nad celebrantem, a dziedziniec obszerny przed kościołem wysłany makatami i liściem ajeru, wydawał się, jak łąka kwiecista. Skoro więc we drzwiach kościoła ukazał się celebrant ze złotą monstrancyą i mający nad głowa karmazynowy baldakin, którego kije złociste niesione były przez J. O. xięcia samego, a drugi przez wojewodę Ilinicza, pana na Mirze, (który z xięciem panem zrobił był układ na przeżycie, jako bezdzietny), dano ognia z dwunastu dział, a dzwonnicy na wieżach wystrzelili z dwóch moździerzy, a całe pospólstwo strzelało z kluczów, z dubeltu-