Strona:PL Dzieła Juliusza Słowackiego T3.djvu/227

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Chcę ich ratować, lecz mi serce boli
A nie podaje żadnéj mądrej rady.
Świat cały teraz dla mnie smutny, blady,
Za łez strumieniem nie widać mi słońca.
Ty mój poradnik jedyny, obrońca.       55
Nieszczęśliwego ojca mam w niewoli,
Braci w kajdanach.

ŚWIĘTY GWALBERT.

Cóż ja ci poradzę?

LILLA.

Już w ostatecznéj się widzę niedoli.
Powiedz, o! powiedz czy ten Lech ma władzę
Ojca mojego zabić?

ŚWIĘTY GWALBERT.

To człek srogi.       60

LILLA.

Powiedzże czém są twoje wielkie Bogi,
Jeśli nie mogą mi dopomódz biednéj?

ŚWIĘTY GWALBERT.

Bluźnisz dzieweczko, Bóg w osobie jednéj.

LILLA.

O! ja wiem! ja wiem! ty mnie uczył długo,
Nie zapomniałam wcale twéj nauki;       65
Lecz teraz naucz jak ocalić ojca.

ŚWIĘTY GWALBERT.

Gotowaś jest ślub czystości uczynić?

LILLA.

Mój ojcze, jeśli tém ojca wybawię,
Ja będę czystą jak marcowe śniegi,
Jak po moczarach białe konwalije,       70
Albo te kwiatki co ze śniegu wstają
I brudnéj ziemi nie widzą i giną.
Dosyć mi będzie że mi starzec siwy
Pobłogosławi i obleje łzami.