Strona:PL Dzieła Cyprjana Norwida (Pini).djvu/659

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


tym są sceny, należące do całego wygnaństwa. Poeta tutaj za tło wybrał najwyraźniejsze tylko miejsce w biegunie ujemnym. Ten przedewszystkiem z żywych i czynnych może być spokojnym, kto od początku do końca widzi obowiązujący wolność jego cały regulamin cywilizacji w czasie danym, odwróćmy się więc i poszukajmy punktu wyjścia, abyśmy cały przebieg zestroju cywilizacji polskiej widzieli a przeto tem łatwiej wrócić do końca mogli. Marco Polo[1] nie wstydził się był naiwności, z jaką szukał źródła wiecznej dla człowieka wiosny sił w pustyniach Azji i odnalazł te same skrzydła, któremi poleciał Kolumb i któremi jedynie człowiek źródło młodości odkryć może. Nam idzie tu o to, skąd byli ci pierwsi ludzie, którzy ziarno cywilizacji ludzkiej przynieśli, boć cywilizacji takiej niema któraby, jak grzyb wyrastała, wyjąwszy wierzące w ten mineralizm Chiny. My zaś nie ogników błędnych szukamy, ale mówimy raczej o słońcu prawdy. Tym przeto punktem wyjścia, tem źródliskiem dla nas jest Rzym. Słońcem rzymskiem są katakumby rzymskie, przemienione w noc Nerona na świeczniki, albowiem on to zatkniętych na słupach, materjami palnemi okręconych i zażegniętych w kagańce zamienił chrześcijan pierwszych, i po raz pierwszy. To zaś nie, aby chrześcijan prześladował, ale aby Chrystusa palił, albowiem dlatego jedynie, aby zakryć rozpustę swą przed ludem i z trwogi. Stąd to, mówię, promień chrześcijaństwa popłynął na świat i tutaj też cywilizacji polskiej źródło jest. Kiedy przeto Słowacki u bieguna zamierzchu cywilizacji polskiej, t. j. chrześcijańskiej w Polsce, z lirą swoją stanął, albo raczej na biegun ów posłany był, wtedy uczyniło się przez nieobjawioną wówczas archistralegją poezji, że inny poeta na Kampanji Rzymskiej zatrzymał się, aby nam ocalić przytomność historyczną. A jeżeli wspominam Rzym, mówię tu o ś. p. Zygmuncie Krasińskim, którego gdy chrzczono, Napoleon Wielki dał mu stopień adjutanta króla rzymskiego, a którego więc jakoby odnoszenie się do Rzymu było zarazem legalne i ponadwiednie patrjotyczne — o autorze, jednem słowem, który ponadprzyrodzonych używał środków dla utrzymania historycznego ducha w społeczeństwie, bliskiem zgminnienia przez niebyt polityczny. Mamże dodać, że, nie mając sejmów i prawie dziennikarstwa, słuszna byłaby rzecz przynajmniej postarać się chociaż o trawienie dobre arcydzieł, które zbiorowego umysłu będąc zawsze poniekąd ideałem, nie mogą sejmowej (zejm-owej) zbiorowej nie mieć ważności... A jednakże iluż na stu czytelników z głębszą myślą do ręki je biorą? Czyliż tylko przez gruntów łany, i to sznurem karbowych, pomierzać mamy obszar ojczyzny naszej? Wiedzmyż o tem, że epoka polityczna Milikowskich, o których przedmowa do pism Ligenzy mówi[2], skończyła się za Sasa. Aby przeto nie być cywilizacji manekinem, ani w retorcie przygotowanym homunkulusem trzebać przecie z tej cywilizacji zdać sobie sprawę i od rana do wieczora plany jej mieć przytomne. Boć tym tylko sposobem, realności własnej nie mając, trzeźwość obywatelską zyskuje się. Znamy to niby rzeczy cudze, słuszna więc postarać się o poznanie i epopei własnej, groby i posągi stawiać umiemy, ale to coś przypomina groby które prorokom stawiano, a o których Zbawiciel ze zgrozą wspomina.

«Anhelli» Juljusza jest to świecznik, w mrokach sybirskich palący się: przeciwny zaś, a odpowiadający mu poemat jest Krasińskiego «Wigilja Bożego Narodzenia»[3], dwa poemata, bez których, (śmiem powiedzieć rzecz, która się wyda napuszoną i dziwaczną — dlatego, że ją powiem poprostu) bez których, mówię, przewodnictwa nie można być oświeconym patrjotą polskim. Tem więcej, że zamiast sejmu mamy koterje, a zamiast dziennikarstwa mamy mechanikę dziennikarstwa, od obcych wziętą, i coś, co we mgłach embrjonu[4] jeszcze spoczywa. Jeden z tych dwóch tak dalece przeważnych poematów idzie od Syberji, gdzie są dzieje serca pojedyńczego człowieka, bo tam dzieje narodu kończą się, a drugi z Rzymu, gdzie są dzieje narodu, bo tam ogólność właśnie indywiduum chłonie. Otóż może nie należałoby inaczej tych dwóch arcydzieł czytać, jeno razem, jeden obok drugiego kładąc. Pomiędzy Juljuszem Słowackim a Zygmuntem Krasińskim ta odpowiedność rzeczy i to braterstwo

  1. Marco Polo — podróżnik włoski (1254-1323), który zwiedził całą Azję i pozostawił cenną relację podróżniczą.
  2. Mowa o humorystycznej postaci, rzekomym wydawcy «Trzech myśli, pozostałych po ś. p. Henryku Ligenzie», dziele Z. Krasińskiego.
  3. Poematem, o którym mowa, jest «Legenda», trzecia z «Trzech myśli H. Ligenzy». Akcja jej odgrywa się w Wigilię Bożego Narodzenia. Stąd zapewne pomyłka autora.
  4. embrion (gr.), zarodek.