Strona:PL Dzieła Cyprjana Norwida (Pini).djvu/655

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Nie o obskurantyzmie[1] ja tu mówię, ale o onkcji[2], która jest nerwem prawdy i bez której prawda nie może żyć.
Mowa ludzka gdyby nie składała się więcej z niczego, jak z pewnej tylko liczby wyrazów i z pewnej kombinacji wyrażeń, nie byłoby różnicy między literaturą a matematyką: literatura byłaby tylko błędną matematyką. Jeżeli więc mędrcy i filozofowie dzisiejsi nauczają nas, że słowa nas wyrażają — przepraszam i ostrzegam, że to jest mimowolna zdrada, bo wyrazy i słowa nasze są także i na to, że nas sądzą, nietylko, że nas wyrażają.

LEKCJA CZWARTA.

Skoro zapowiedziałem, że w miarę uzbierania się pokładów cywilizacji czytanie niemniej musi w wyższe potęgi urastać i trzeba mi było okazać na przykładzie wynaturzanie się wyrazów, co więc pokazałem na słowie niemieckiem schlagen i wytłumaczyłem, że słowo to odbrzmiewa uderzeniu płazem po pancerzu, zarzucono mi w tem tłumaczeniu niewłaściwość. Nie mogę się szeroce rozwodzić nad zarzutem, który mi zrobiono, bo zbyt wiele zabrałoby to czasu, ale powiem tylko, co też wystarczy, że Bolesław Chrobry, jakkolwiek dobry patrjota i wielki człowiek, był tylko grafem państwa niemieckiego, i że nie mógł być czem innem jako monarcha katolicki. Państwo rzymskie człowieka zbiorowego w pancerz ubrało, tak, jak dziś koleje żelazne przez kompanje nie rodzime, ale zagraniczne w Rosji i Polsce budują się — lubo ja wiem, że jest szkoła patrjotyczna, która samorodności szuka jakiejś, której żaden naród mieć nie może pod karą zeschnięcia. Nietylko forma i rytuał zakonu rycerskiego na świecie całym jedne były, ale nawet cechy i bractwa wniosły germańskie nazwy do rzemiosł naszych. Wyrazy nazw tych przebrzmią kiedyś w narodowe pierwiastki słów i każden ślusarz będzie je wywodził ze słowiańskiego początku, ale dzisiaj są one tak, jak fraki, właściwe tylko romańskiej cywilizacji, które nosimy i które nas wcale nie dziwią, ani patrjotyzmowi szkodzą, póki umiemy być trzeźwymi i od kroju fraków nie zależeć. Wracając zaś do początku zarzutu, trzeba przypomnieć sobie także, że wcale nie uczucie szlachetności, ale raczej uczucie teokracji[3] jest przyrodzonem człowiekowi, a przeto nieprzenośnem. Uczucie teokracji jest wspólne wszystkim narodom i nawet na wyspie odludnej wyradzać się samo potrafi, gdy przeciwnie szlachetność jest już uczuciem artyficjalnie[4] naturalnem, a przeto przenośnem i z obcowania z ludźmi i ludami wziętem. Tym sposobem i brzmienie wyrazu, i natura rzeczy, którą ten wyraz określa, podwakroć dowodzą, że samorodnym on być nie mógł, jak fraki i koleje, mimo pewnika, iż szlachectwo polskie zaowocowało w prawdy większe i piękniejsze, niżeli kiedykolwiek jakikolwiek naród miał... Idąc dalej i zastanawiając się zkolei nad wyrazami innemi, mógłbym pokazać, że wyraz gmina od niemieckiego gemein pochodzi i t. p., a takim sposobem w całej nomenklaturze społecznego języka zobaczyliśmy ukrytą architekturę gotyckiego gmachu; — to są rzeczy, które narodowości nie ubliżają bynajmniej... są socjalne, nie nacjonalne.
A teraz przystąpmy do właściwego zadania tej lekcji, to jest do zgłębienia i objaśnienia narodowego arcydzieła Juljusza Słowackiego pod tytułem «Anhelli».

Gdyby wydumaną przez wygnańca na odludnej wyspie «Apokalipsę»[5] dał kto do czytania literatowi i poecie rzymskiemu, choćby tak doskonałemu, jak Horacy, i tak dobrze umiejącemu po grecku, cóżby ten doskonale umiejący po grecku z Apokalipsy wyczytał? Oto uczyniłaby na Horacjuszu «Apokalipsa» wrażenie takie, jakie na nas czyni «Tysiąc nocy i jedna»[6]. Jest więc błędem najszkaradniejszym, gdy nie wiemy (a prawie występkiem, gdy wiemy) czytać utwory narodu nieszczęśliwego temi oczyma, któremi się utwory poetów tryumfujących czytają. — Nie moja wina, że wpierw o całej i o wszystich cywilizacjach mówić tu muszę, zanim przystąpię do cywilizacji naszej i do «Anhellego», ale sumienie każe mi śmiałe rzeczy i nie oględnie mówić, proszę więc o uwagę, albowiem, gdyby opinje moje niedo-

  1. obskurantyzm (łac.) — zwalczanie oświaty, podtrzymywanie ciemnoty.
  2. onkcja (franc.; także — z łac. — unkcja) — namaszczenie.
  3. (gr.) rządy kapłańskie.
  4. (łac.) sztucznie.
  5. Apokalipsa (gr.) — księga «objawienia» napisana przez św. Jana Ewangelistę na wyspie Patmos; jest to księga unistyczna, napisana stylem niejasnym.
  6. Słynny arabski zbiór opowieści, którego najstarsze części pochodzą prawdopodobnie z końca pierwszego tysiąclecia po Chr.