Strona:PL Dzieła Cyprjana Norwida (Pini).djvu/656

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


brze zrozumiane były, moglibyśmy sobie zaszkodzić i temu poecie, który tak źle pojmowanym i tak źle znanym jest: nie było jeszcze kompletnego wydania dzieł Juljusza Słowackiego, a trzecia część pism jego tuła się po Galicji do dziś dnia.

Aby być człowiekiem ukształconym, dość zdać się na wiarę cywilizacji, którą się napotkało; ażeby być kształcącym się, potrzeba coś z siebie dodać i niedość już potulnej bierności. Ale, ażeby być kształcącym, do źródeł wrócić należy. Najwygodniej być ukształconym, człowiek wtedy ma horyzont ducha pewny, zakreślony i skończony, jako posąg w formie bezjegowolnie wpierw zrobionej odlany; stan taki Włosi określają wyrazem «tondo» a Rosjanie dobitnie i malowniczo wyrazem «krugom». — Jeden i drugi wyraz, tondo i krugom znaczą okrągły, czyli, jako ujemna forma posągu, zwypadkowany bezwłasnowolnie, różnemi naciskami zewnętrznemi... tak to byli niewolnicy rzymscy aż do dni Spartakusa[1], który gwałtem i krwią poprzedził oliwne słowa Chrystusowe. Ale człowiek, co w kręgu tym duchem nie zamieszkał, lecz tylko przeszedł pod nim, jak pod tryumfalnym łukiem, który przeto pamięta, że Spartakus już był, a Chrystus Pan był i jest — człowiek taki jest kształcący się, nie okrągły, i owszem, ciągle wyokrąglający się współdzielnie. Tu dopiero słowa Montaigne’a «ondoyant et divers»[2] są prawdziwe; człowiek bowiem taki, to już nie kryształ, wedle praw matematycznych rozwijający się i rosnący, zato martwy, człowiek taki, to nie niewolnik! Żeby zatem korzystać z cywilizacji, trzeba nie być jej samym tylko logarytmem, gdyż w takim stanie, napotkanym i gotowym, pocóżby duch na planetę wchodził? Jeżeli człowiek tak ukształcony jest, to człowiek spotkany i gdyby tak pozostał byłby homunkulusem[3] przez Doktora Fausta w retorcie szklannej zrobionym. Skądże to pochodzi? Z jakich źródeł wypływa? Oto stąd, że cywilizacja każda, jako skończoność uważana, jest fałszywa, że każda jest względna i żadna z napotkanych nie jest ostatecznym i tryumfalnym ludzkości owocem. Cywilizacja, mówię, każda podobna jest do rusztowania, które ma kształt gmachu i jest arcywyniosłe i okazałe i zdaje się być niebotyczne. I ma piętra i sklepienia, a z tem wszystkiem razem nie jest jednakże niczem więcej, jak tylko płaską i poziomą deską, schodem jednym, na to tylko służącym, aby po nim deptać i chodzić. Kto zaś nie zna architektury i na rusztowanie takie patrzy, tedy widzi księżyce i gwiazdy, przez ażurowy gmach przesuwające się. I mówi sobie: «To gmach wielki», ale biada temu, kto tu sfinksa zagadki nie odgadł, albowiem ani zamieszkać w tem rusztowaniu, ani wzgardzić niem nie jest rzeczą słuszną i prawdziwą — prawda mówi i woła: «Nie bądźcie niewolnikami ludzkimi». Ja nie cenię Spartakusa za przegrane bitwy i popełniane gwałty, ale mu i to jako wolności wieniec oddaję, że na kilkanaście tysięcy trupa z jego obozu nie było żadnego rannego w plecy... Bitwy on przegrał, ale męstwem wyrównał szlachetnym, a przeto kastę zniósł. Między cywilizacją starożytną a cywilizacją chrześcijańską ta jest główna różnica, że w tej ostatniej zarówno już idzie, jak być pobitym i jak pobić. Starożytny Rzymianin o koniec swej dramy i jej moralny wątek nie dbał; gdzie fortuny i wątku nie stawało, tam kazał się niewolnikowi lub truciznie z następstw dram wyręczyć, zarzucał tylko płaszcz na oczy przed widokiem niewolniczego miecza lub najętej płacą trucizny; tak też i ludy starożytne dwie tylko konieczności ostateczne przed sobą miały: eksterminację[4], albo pochylenie szyi, wyciąć w pień, lub dać się uwiązać u pnia... Dziś się to odmieniło; cywilizacja chrześcijańska ludu żadnego w pień już wyciąć nie może, nie dla czego innego, tylko, że na dnie rzeczy wycinanej miecz wycinający napotka część samego siebie, prawie część własnej rękojeści, prawie że jelce[5] własne i stal własną, a wtedy przerazi się i cofnie[6]. Oto i tyle jest zwycięstw prawdy chrześcijańskiej, politycznie ją uważając, tylko tyle — ściśle odmierzam. Socjalnie zaś nie już politycznie proszę mi powiedzieć, jak dalece zaszło chrześcijaństwo? Parabolą[7] rzecz tę określam, bo parabole mają to do siebie, że nietylko prawdy przedstawiają, ale i dra-

  1. Spartakus — przywódca zbuntowanych niewolników rzymskich, zabity (w r. 71) po dwuletniej walce z legionami.
  2. «Niestały (dosłownie: falujący) i zmienny». — «Człowiek jest n. i z.» — powiedział Montaigne, sławny filozof i moralista francuski (1533-1592).
  3. Homunkulus (łac.) — człowiek wytworzony w sposób chemiczny (w «Fauśce» Goethego), dosłownie «człowieczek».
  4. eksterminacja (łac.) — wytępienie.
  5. jelce (lub jelca, jelec; z niem.) — rękojeść.
  6. Wykładane na rok blisko przed warszawskiemi wypadkami. (P. P.).
  7. parabola (gr.) — przypowieść, kryjąca w sobie głębszą prawdę życiową lub naukę moralną.