Strona:PL Dzieła Cyprjana Norwida (Pini).djvu/585

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


kie robić chcę, aby to sformowało trylogję...» Potem pokazał mi jeszcze portret Thiersa[1], wyborny pod wszelkim względem, i, znów do małego obrazka powróciwszy, rzekł mi tonem żegnalnym (bo właśnie ktoś nadchodził jeszcze): «Tak, trzy dopiero obrazy tego rodzaju, razem wzięte, okażą całość...» i, parę kroków ku drzwiom ze mną robiąc, po dwakroć dodał: «Skoro tylko dwa inne obrazki zrobię... pokażę je panu — pokażę je», co zwykł był określać dobitnie, bo nie eksponował publicznie dzieł swoich, ani niekażdemu je pokazywał, zwłaszcza od niejakiego czasu... Odtąd nie widziałem już pana Delaroche’a, w którego śmierci ostatni promyczek Leonarda da Vinci mrokiem się okrył...
Dowiadywałem się, czy dwa inne obrazki zaczęte były przed śmiercią wielkiego artysty, ale nie... Może w szkicach...

∗             ∗

Rzeczy, tu opisane, «Czarnemi kwiatami» zwę; wierne są, jak podpisy świadków, którzy, pisać nie umiejąc, znakami krzyża, niekształtnie nakreślonego, podpisują się. Kiedyś w literaturze, którą może zobaczę innym razem, pisma takie nie będą dziwnie wyglądały dla szukających powiastek czytelników. Są bowiem powieści i romanse i dramy i tragedje w świecie niepisanym i nieliterackim, o których się naszym literatom ani śniło, ale te określać czy warto... już?...

1856 r.


BIAŁE KWIATY


Napewne tego nie pamiętam, gdzie widziałem płaskorzeźb, wyobrażający wychodzącego z świątyni Zacharjasza, a nie mogącego otaczającym mówić, iż zaniemiał do czasu narodzenia się Jana św. Chrzciciela, syna jego; zdaje mi się, że to we Florencji na tych bronzowych bramach Chrzcielnicy św. Jana, o których Michał Anioł Buonarotti rzekł był, iż oczekującemi raju na ziemi bramami są, które przenieść jeszcze, gdzie raj jest, zaniechano.
Za pewne jednak uważam, iż tak trudnej rzeczy, jaką jest rzeźba chrześcijańska, to niewątpliwie najpiękniejszy może przedmiot. Starzec niemy jest — cisza wielka wokoło — wszystkie osoby słuchają i pytają razem i odpowiadają razem... milcząc...
Otóż — w jednej nieskończenie ważnej kwestji estetycznej pod obecne czasy u nas i na świecie w kwestji, dlaczego (sumiennie rzecz biorąc) niema nigdzie prawdziwego dramatu, przyszedł mi na pamięć ze względu na sztukę, mówię, ów płaskorzeźb florencki. Kto się nie zgorszy prostotą szczerej prawdy, ten zgadnie łatwo bardzo, dlaczego w literaturze naszej dramatu być nie może... ale dlaczego w żadnej innej dziś go niema. — Na to (doprawdy, że bawi mię), iż ja jeden śmiem odpowiedzieć, te «Kwiaty białe» zapisując, aby Francuz zczasem i inny obcy literat przełożył sobie na język swój wiadomość, skąd ta u nich nieobecność prawdziwego dramatu powstała.
U nas bowiem, ta z przyczyny niezmiernie prostej, czyli, iż literatura nasza nie określiła jeszcze ani jednego skończonego typu kobiety, a jakoż bez kobiety dramat być ma? — Nawet sama «Marja» Malczewskiego, to tylko krzyk jeden kobiety, która kochanką nie śmiała być jeszcze, żoną nie miała i nie mogła. Aldona, jest to wieża śpiewająca — Grażyna w hełmie swym zamkniętym nic a nic już nie mówi nawet... Inne zaś innych kobiety są tylko przygrywkami w antraktach opery, poza ich udziałem dziejącej się. Najjaśniej przeto widać przyczynę estetyczną nieobecności pełnego dramatu u nas, lubo najniejaśniej mistyczne i realne, to jest społeczne wyjątkowego zjawiska tego źródło i zupełną naturę jego, tak dalece, iż skrzętnie bardzo skracam to.

Ależ — u dzisiejszych pisarzów innego narodu, gdzie zewszechmiar szeroko każdy romansista najmniej sławny na wszelaki możebny i niemożebny sposób przedmiot ten traktuje i uprawia... czemu, mówię,

  1. Adolf Thiers (1797—1877), francuski mąż stanu i historyk.