Strona:PL Dzieła Cyprjana Norwida (Pini).djvu/531

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


odpiera mniej silne fale lagun[1]. Ażeby do brzegu dojść morskiego, a zwłaszcza tam, gdzie zwykle cudzoziemcy oglądać widok idą, trzeba pierwej przez łąkę przejść zieloną, która, kiedyś cmentarzem możnych kupców żydowskich za rzeczypospolitej jeszcze będąc, do dziś świeci gdzieniegdzie pozacieranemi kamieniami. Po nich ścieżka się łamie, albo je wymija, w trawie naprzód, a potem w nadmorskim żwirze ginąc. Tam doszedłszy, spotkałem gondoliera; stał nad garstką bielizny; przy nim sługa z policji i dwie damy Angielki z albumami. B., zapłaciwszy gondoliera, powiedział mu, że użyć chce kąpieli... ale za głęboko w fale zaszedł. Grób jego jest na Lido.


GARSTKA PIASKU
LEGENDA
PAMIĄTCE
KONSTANTEGO POMIANA LINOWSKIEGO
PUŁKOWNIKA,
który — r. 1807 w ojczyźnie urodzony — od 1830 za nią i dla niej żył, a w roku 1858 w Paryżu umarł.

«Beati qui nunc fletis, quia ridebitis».
S. Lucae, VI, 21[2].

I.

Kiedy byłem smutny, a zdawało mi się, że smutek mój do mnie nie należy, poszedłem za miasto wielkie, między czarne cyprysy, na cmentarz.

II.

I powiedziałem sobie: «Oto pójdę nad brzeg najświeższego grobu, ale się nie zapytam, kto ma owdzie spocząć, ażeby mój smutek nie był dla nikogo z tych, których pocieszają albo płaczą: tylko aby był smutkiem człowieka dla człowieka...»

III.

Więc, myśląc to, znalazłem się u brzegu jamy głębokiej, a osiwiały grabarz wyrzucał z niej piasek ku drugiemu, który stał wyżej, równie ze mną.
Przez cyprysów kilku gałęzie czarne widać było słońce zachodzące i wieże miasta dalekiego widać było na krańcu niebios.

IV.

Tedy, rozmyślając rzeczy znikome, nie chciałem się pytać o nic onych robotników śmierci, ale, pochyliwszy się, zmówiłem pacierz i, wziąwszy garść piasku, rzekłem sobie:
«Oto zasypię nią pierwszy smutny list, który mi do bliźniego przyjdzie pisać...»

V.

A kiedy powróciłem w progi moje, było jakoby na godzinę jedną przed północą, więc wrzuciłem ów piasek w kielich szklany zegaru piaskowego, który stał był pusty przy zapalonej lampie mojej, i siadłem spocząć.

VI.

I oto, skoro zegar ów rozmierzać począł potok biegnących chwil upadkiem piasku, usłyszałem jakoby wyrazów szepty, a te rzymskim zdawały mi się brzmieć językiem:

«Sit — tibi — terra — levis»[3].

  1. laguna (włos.) — płytka odnoga morska, oddzielona od morza długiemi a wąskiemi wyspami (po włos. lidi; l. mn. od lido).
  2. Szczęśliwi jesteście wy, którzy teraz płaczecie, bo śmiać się będziecie. Ewang. św. Łukasza.
  3. = (łac.) niech ci ziemia będzie lekką.