Strona:PL Dzieła Cyprjana Norwida (Pini).djvu/198

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.
    XIX.

    Na dwukrańcowe wolę ruszyć szlaki
    Krajów i wieków, gdzie przestrzeń granicą,
    Granica czasem... i gdzie, z nad kulbaki
    Patrząc, firmament cały... okolicą!


    184. NA ZGON.
    Ś. P. JÓZEFA ZALESKIEGO, OFICERA WIELKIEJ ARMJI, RANNEGO POD PARYŻEM, JEDNEGO Z NACZELNIKÓW POWSTANIA W POLSCE.

    Przedwieczny, którego nam odkrył Syn
    I o którym więc możemy mówić bezpiecznie,
    Chociaż nigdy Go nie widzieliśmy,
    Przedwieczny nie pragnie boleści tej,
    Która osłupia serce ludzkie,
    W wytrwały je zamieniając głaz.
    Przenosi On ową raczej, która zwycięża
    Siebie samą — i z pociechami graniczy.
    Ucho Jego pełne jest miłosierdzia,
    Ani rade słuchać jęków człowieczych,
    Lecz, skoro się gdzie nadłamie trawa polna,
    Upuszcza On na nią kroplę rosy,
    Która z tak ogromnego nieba
    Utrafia na drobne miejsca swoje.
    — Dlatego to w epoce, w której jest więcej
    Rozłamań, niźli dokończeń —
    Dlatego to w czasie tym, gdy więcej
    Jest roztrzaskań, niźli zamknięć —
    Dlatego to na teraz, gdy więcej jest daleko
    Śmierci, niżeli zgonów,
    Twoja śmierć, szanowny mężu Józefie,
    Doprawdy, że ma podobieństwo
    Błogosławionego jakby uczynku!
    — Możebyśmy już na śmierć zapomnieli
    O chrześcijańskim skonu pogodnego tonie
    I o całości żywota dojrzałego —
    Możebyśmy już zapomnieli doprawdy,
    Widząc, jak wszystko nagle rozbiega się
    I jak zatrzaskuje drzwiami przeraźliwie —
    Lecz mało kto je zamknął z tym królewskim wczasem i pogodą,
    Z jakiemi kapłan zamyka hostję w ołtarzu.


    185. OGÓLNIKI[1].

    Gdy z wiosną życia duch artysta
    Poi się jej tchem, jak motyle,
    Wolno mu mówić tylko tyle:
    «Ziemia jest krągła — jest kulista!»

    Lecz, gdy późniejszych chłodów dreszcze
    Drzewa wzruszą i kwiatki zlecą,
    Wtedy dodawać trzeba jeszcze:
    «U biegunów spłaszczona nieco...»

    Ponad wszystkie wasze uroki,
    Ty, poezjo, i ty, wymowo,
    Jeden — wiecznie będzie wysoki:
    Odpowiednie dać rzeczy słowo!


    186. PRZESZŁOŚĆ.

    Nie Bóg stworzył przeszłość, i śmierć, i cierpienia,
    Lecz ów, co prawa rwie;
    Więc nieznośne mu dnie,
    Więc, czując złe, chciał odepchnąć spomnienia.

    Acz nie byłże, jak dziecko, co wozem leci,
    Powiadając: «O, dąb
    Ucieka w lasu głąb!»
    Gdy dąb stoi, wóz z sobą unosi dzieci.

    Przeszłość jest to dziś, tylko cokolwiek daléj:
    Za kołami to wieś,
    Nie jakieś tam coś, gdzieś,
    Gdzie nigdy ludzie nie bywali!...


    187. POSĄG I OBUWIE.

    Ateński szewc mówił do rzeźbiarza,
    Rozprawiającego, jakby Plato:
    «Myślenie nic przez się nie utwarza,
    Zabija czas!» Rzeźbiarz jemu na to:

    «O wieczności ja dlatego mówię,
    Że pod dłótem zwieczniają się chwile;
    Posąg zwykle trwa lat dwakroć tyle,
    Ile godzin trwa twoje obuwie».


    188. HARMONJA.

    I nerwów gra, i współzachwycenie,
    I tożsamość humoru
    Łączą ludzi bez sporu,
    Lecz bez walki nie łączy sumienie!

    Trudne z łatwem w przeciwne dwie strony
    Rozerwą wprzód człowieka.
    Nim harmonji doczeka —
    Odepchną wprzód, gdzie zmarłych miljony.


    1. Wiersz ten miał być wstępem do cyklu drobnych utworów p. t. «Vade mecum» (łac. — chodź ze mną!)