Strona:PL Dzieła Cyprjana Norwida (Pini).djvu/188

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


2.

Gdzie tych słów wielkich jest wspólna kraina,
Jedna dla ludzi wszystkich i taż sama,
Która nie kończy się, lecz wciąż zaczyna —
Dla nas ojczyzna dziś, jak dla Adama!


3.


Sfera słów wielkich, jakich nieraz parę
Przez zgasły wieków przelata dziesiątek
I wpierw uderza cię, niż dajesz wiarę,
Godząc, jak strzały ordzewionej szczątek.


4.


Ktoś je lat temu wypowiedział tysiąc,
Lecz one dzisiaj grzmią — i ty, za stosem
Ksiąg drukowanych, gotów byłbyś przysiąc,
Że bliższe ciebie są myślą i głosem!


5.


Czy wy spytaliście tylko o tyle,
Tylko o jedną tę ksiąg tajemnicę —
Z trupiemi głowy na skrzydłach motyle,
Którym w ruiny stawię żółtą świécę?...


6.


Czy zapytaliście, czemu Cicero,
Paweł lub Sokrat, tych słów rzekłszy parę,
Żyją, do dzisiaj cię za piersi bierą,
A ty, choćbyś im nierad, dawasz wiarę?


7.


Księgi zaś twoje, mimo złote wargi
Kart z pargaminu, i twoje dzienniczki
Z elektrycznemi okrzyki lub skargi
Gasną, jak ckliwe o południu świéczki?


8.


I wrzeszczysz „Dzisiaj!» ty, gdy twa korona
Dzisiaj jest w rękach, co zdawna umarły;
Jak gałęź, włosy wziąwszy Absalona.
Skrzypiąca jemu i hufcowi — «Karły!»



160. DO PANNY JÓZEFY Z KORCZEWA.[1]


1.

Panibo jesteś z takiego klasztoru,
Gdzie ścianę z ścianą
Gdy połączono, to cięcie toporu
Za zbrodnię miano.


2.

Podwalin niema, bo deptać je trzeba,
Ni schodów wyżéj;
Ale poręcze sięgają do nieba,
Poręcze z krzyży!


3.

A okna z łez są, łzy z koronek rosy
Trójbarwnie szklistych;
A zamiast dzwonu powietrzne rozgłosy
Aktów strzelistych.


4.

A łuki z skrzydeł są serafinowych,
W węzły związanych;
I stoją, lecąc, lub czekają nowych,
Światu nieznanych.


5.

I słońca niema tam ani księżyca,
Tylko już świeci
W obłokach cichych hostja bladolica:
Świeci i leci.


6.

Więc ja, na sądny dzień, pod waszej rąbek
Szaty się schronię...
— — — — — — — — — — —
A teraz, patrząc, gdzie siada gołąbek,
Kulbaczę konie!



161. DO PANI NA KORCZEWIE.[2]


1.

Jest sztuka jedna, co jak słońce w niebie
Świeci nad wiekiem:
Mieć moc pocieszać, moc zasmucać siebie,
A być człowiekiem!


2.

Trudna, bo mistrzem jest tylko ten, który
Odszedł daleko:
By kiedyś wrócił na obłokach, zgóry,
Światłości rzeką.


3.

Uczeń podrzędny, i ja w tej trudności
Udział mój wziąłem,
I nieraz w marmur tnę rzeczywistości
Z Michał-Aniołem.


  1. Panna Józefa Korczyńska, towarzyszka marszałkowej Kuczyńskiej.
  2. Joanna marszałkowa Kuczyńska (1812—1888).