Strona:PL Dzieła Cyprjana Norwida (Pini).djvu/131

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Będę więc sobie szerokim frazesem
Na każdą pracę napadał obcesem
I te lub owe radził ulepszenia
W krainie natchnień, krytyką z natchnienia!



82. BEMA[1] PAMIĘCI ŻAŁOBNY RAPSOD.


«...Iusiurandum, patri datum, usque ad hanc diem ita servavi...»[2]
Annibal.

I.

— Czemu, cieniu, odjeżdżasz, ręce złamawszy na pancerz,
Przy pochodniach, co skrami grają około twych kolan?
Miecz wawrzynem zielony, gromnic płakaniem dziś polan,
Rwie się sokół i koń twój podrywa stopę, jak tancerz.
Wieją, wieją proporce i zawiewają na siebie,
Jak namioty ruchome wojsk, koczujących po niebie.
Trąby długie we łkaniu aż się zanoszą i znaki
Pokłaniają się zgóry opuszczonemi skrzydłami,
Jak włóczniami przebite smoki, jaszczury i ptaki,
Jako wiele pomysłów, któreś dościgał włóczniami...


II.

— Idą panny żałobne, jedne, podnosząc ramiona
Ze snopami wonnemi, które wiatr wgórze rozrywa,
Drugie, w konchy zbierając łzę, co się z twarzy odrywa,
Inne, drogi szukając, choć przed wiekami zrobiona...
Inne, tłukąc o ziemię wielkie gliniane naczynia,
Czego klekot w pękaniu jeszcze smętności przyczynia.


III.


Chłopcy biją w topory, pobłękitniałe od nieba,
W tarcze, rude od świateł, biją pachołki służebne,
Przeogromna chorągiew, co się wśród dymów koleba,
Włóczni ostrzem o łuki, rzekłbyś, oparta podniebne...


IV.

Wchodzą w wąwóz i toną... wychodzą w światło księżyca
I czernieją na niebie, a blask ich zimny omusnął
I po ostrzach, jak gwiazda, spaść nie mogąca, przeświéca.
Chorał ucichł był nagle i znów, jak fala, wyplusnął...


V.

Dalej — dalej — aż kiedy stoczyć się przyjdzie do grobu
I czeluście zobaczym czarne, co czyha za drogą,
Które aby przesadzić, ludzkość nie znajdzie sposobu,
Włócznią twego rumaka zeprzem, jak starą ostrogą...


VI.


I powleczem korowód, smęcąc ujęte snem grody,
W bramy bijąc urnami, gwizdając w szczerby toporów,
Aż się mury Jerycha porozwalają jak kłody,
Serca zmdlałe ocucą, pleśń z oczu zgarną narody.
............
Dalej — dalej...



83. NA PRZYJAZD T. LENARTOWICZA DO FONTAINEBLEAU.

POLECENIE GO PANU BOHDANOWI[3].


1.


Złotostruny! Albo ja wiem,
Jak pisać do ciebie?
Choćbym pisał piórem pawiem
Umaczanem w niebie,
I to mało!

Jedwabniejsze piór powianie,
Błękitniejsze znasz otchłanie
Z gwiazdą białą...

  1. Bem Józef (1791—1850), w r. 1831 major artylerji, w r. 1849 nieugięty wódz powstania węgierskiego w Siedmiogrodzie.
  2. = (łac.) Przysięgi, danej ojcu, aż do dziś tak dochowałem... Hanibal.
  3. = Bohdanowi Zaleskiemu.