Strona:PL Dumas - Sprawa Clemenceau T1-3.djvu/31

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


trzebującem przedewszystkiem ruchu, postępu i inicyatywy, aż oto, w chwili gdy się najbardziej dziwimy, występują nam przed oczy ich synowie, upostaciowujący wskrzeszenie i uwiecznienie panów ojców.
Osobistości powyższe stanowią tę siłę przeważną, przeciw której od pierwszego związku społeczeństwa, geniusze walczą na próżno, a którą górującą i czczoną, napotykamy we wszystkich klassach, wśród szlachty, mieszczaństwa, pomiędzy adeptami wiedzy, sztuk pięknych, w wojsku: stowarzyszenie nierozerwalne, które bez różnicy stopni rodów, braci swoich wszędy sławi i wyznaje; spójnię potężną, przechodzącą z rodu w ród i z pokolenia w pokolenie, niby wieczyste karty pobytu między ludzką głupotą, szeregi zdań i myśli gotowych dających się zastosować do każdego przedmiotu czuwającą pysznie a niewzruszenie nad świętym przybytkiem rutyny; którą wreszcie zowią: miernotą.
Nowy mój kolega, mający przyczynkiem do tej rasy, nie mały już wpływ wywierał na współuczniów równego wieku, a nawet starszych od siebie, tak dobre o sobie rozumienie może zaimponować drugim, skoro jest nieograniczone, a przedewszystkiem — niezasłużone.
Dość mi było spojrzeć na młodego wicehrabiego, by utracić wszelką chęć do wszczęcia z nim rozmowy; ale że matka chciała bym się z nim zapoznał, i, że od wczorajszej utarczki byłem w jak najlepszych stosunkach z większością kolegów, pod-