Strona:PL Dumas - Sprawa Clemenceau T1-3.djvu/114

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


dawał bal kostiumowy, na który chciwie wyglądano zaproszenia. Właśnie na jednym z tych balów, ostatnim jaki wydawał, panna Ritz spotkawszy hrabiego Niedersfelda, młodego i bogatego szwedzkiego magnata, zajmującego wybitne stanowisko przy poselstwie, w kilka miesięcy później poślubiła go.
Na tym samym balu, Konstanty, wychowaniec szkoły St. Cyr już od roku, wystąpił w ekscentrycznym kostiumie, spopularyzowanym przez Gawarniégo. Pojawił się tylko na chwilę. Około godziny drugiej znalazł sposób wymknięcia się i zakończenia nocy w teatrze Variété gdzie pod osłoną balów maskowych odbywały się słynne bachanalie owego czasu. Nazajutrz chodził w postawie niedbałej i z miną rozczarowaną, jakby wywołując pytania. Co spostrzegłszy, począłem go też wypytywać.
— Otóż mój kochany, — rzekł do mnie, — myślałem, że kobieta będzie coś innego.
I opowiedział mi pierwszą swą miłość, zrodzoną o drugiej w nocy, zgasłą o ósmej rano, której strój pamiętał, lecz nie znał imienia.
Pomiędzy damami jakie miałem zaszczyt poznać na tym balu, była jedna, którą jak się zdawało, powzięła ku mnie niezmierną sympatyę. Pani Lespéron, istota liryczna, bas bleu jednem słowem, z pozoru warjatka, dobra w gruncie, i pisząca wiersze niezgorsze, nielepsze od tych, jakie naówczas pisano, w romantycznej formie Lamartin’ea, Hugo’na i Musset’a