Strona:PL Dumas - Sprawa Clemenceau T1-3.djvu/110

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


które] potrzebować będziesz do przyjęcia nieuniknionego przybysza, i może do walki z cierpieniem. Zapewne, zdarzy ci się omylić niekiedy, jak tylu innym i otworzyć serce pasożytom, biorąc je za przyjaciela; ale będziesz kochał. Kogo? to mniejsza. Kochać rzecz gówna.
„Widzisz że cię traktuję jak dorosłego młodzieńca. Teraz, jeżeli z przedmiotu twej miłości zdołasz uczynić towarzyszkę życia, jeżeli ta, którą ukochasz, godną będzie zostać żoną twoją, i jeśli potrafisz tworzyć arcydzieła pod opieką upragnionego ogniska rodzinnego, wówczas zaiste rozwiążesz zadanie, wielkości w połączeniu z czystością, piękna z dobrem. Życzę ci tego, bo cię kocham calem sercem. Skorzystałem ze sposobności, by dać ci poznać przedsmak życia, wiedząc że zdolny jesteś pojąć i skorzystać z niego. A teraz, bądź ze mną jak z ojcem i wszystko, czego nie będziesz mógł powierzyć matce, mnie powierzaj śmiało. Mojem doświadczeniem, przyjaźnią i radą gotów jestem służyć ci w każdej chwili, a co do reszty, zajdziesz dalej odemnie, co nie będzie zbyt trudnem, — dodał ze smutnym uśmiechem.
Tak przemawiał do mnie p. Ritz. Łatwo osądzić, jak dzień ten głęboko wyrył się w pamięci mojej. Opisałem go szczegółowo, odtąd bowiem datuje się ostateczne moje wstąpienie na drogę artyzmy. Zakończyłem go u matki, zupełnie o mnie uspokojonej.
Wróciłem do niej wieczorem krokiem pewnym,