Strona:PL Dumas - Pani de Monsoreau T3.djvu/46

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Dla twojej przyjemności będę jednym i drugim. bo chcę aby cię powieszono, i abyś się śmiał serdecznie.
— Aby mnie powieszono?
— Wysoko, a krótko. Zapewne nie masz ochoty być ściętym?
— A jak tego dokażesz!
— Bardzo prostym sposobem, prawdę tylko wyśpiewam.
— Trzeba ci wiedzieć — kochany panie Dawidzie, że yłem na zgromadzeniu w opactwie Ś-tej Genowefy.
— Ty!
— Siedziałem sobie w konfesjonale, wprost ciebie; wszak tam źle siedzieć, nieprawdaż! Dla mnie było tem gorzej, że musiałem czekać, aż się wszystko skończy.
— Słyszałem więc mowę pana de Monsoreau, pana la Huriere i pewnego mnicha, którego zapomniałem nazwiska i który zdawał mi się bardzo wymownym.
Widziałem ukoronowanie księcia Andegaweńskiego, które było bardzo zabawne; następnie, słyszałem odczytanie genealogji księcia de Guise przez pana Mikołaja Dawida. Wszystko było wyborne tylko brakowało wizy jogo świątobliwości.
— A więc znasz gonealogję! — zapytał Dawid — gryząc usta i zaledwie wstrzymując się od gniewu.
— Znam, nawet znalazłem ją bardzo dowcipną, \osobliwie co do pana salickiego.
Tylko nieszczęście, że dla wielkości dowcipu, można być powieszonym.
Wtedy, słysząc, że masz wyjechać, postanowiłem z tobą podróżować, czyli jechać za tobą.
Wyjechałeś przez bramę Bordelle, nieprawdaż!
Czatowałem na ciebie a ty mnie nie widziałeś,