Strona:PL Dumas - Naszyjnik Królowej.djvu/620

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


XLIX
UPADEK OSTATNIEJ NADZIEI

Odnalezienie prawdy stawało się prawie niemożliwem, dzięki zagmatwaniu sprawy przez Joannę.
Joanna nie mogła zdecydować się na uchodzenie za zwyczajną złodziejkę, choć dowiodły tego świadectwa osób, godnych wiary, oznajmiając o skradzeniu przez nią brylantów.
Perswadowała sama sobie, że hałas, sprawiony skandalem wersalskim, doskonale ukryje jej przestępstwo, a jeżeli nawet skazana będzie hrabina de la Motte, wyrok najbardziej dotknie królowę.
Lecz kalkulacja zawiodła ją.
Ponieważ królowa poddała się podwójnemu procesowi, a kardynał zgodził się na badania śledcze, sądy i hałasy, spadła z Joanny aureola niewinności, jaką sobie, dzięki swemu milczeniu, wytworzyła.
Wszystkie prawie zdarzenia wydawały się nieprawdopodobne wszystkie wyjaśnienia były wyczerpane.
Joanna spostrzegła, że nie wywarła należytego wrażenia na sędziach. na sędziach.
W ciszy swego pokoju rozmyślała Joanna o swoich siłach i widokach.
Joanna sądząc z tego, co mówił pan Berteuil, uznała za słuszne, aby oszczędzać królowę, a bezlitośnie obwiniać kardynała.
Co zaś dotyczyło kardynała, członka możnej rodziny, samej sądzącej sprawy ogólne, duchownego, zaopatrzonego w mnóstwo sposobów radzenia sobie, Joanna uznała za potrzebne wyznać prawdę, wyjawić intrygi dworskie i takich narobić awantur, aby zamieszanie śmiertelne dotknęło głowy koronowane.