Strona:PL Dumas - Kobieta o aksamitnym naszyjniku.pdf/73

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


man zwrócił oczy na Arsenję, której cichy taniec wyglądał na zjawisko fantastyczne.
— Jeszcze jedno objaśnienie, panie.
— Słucham — rzekł doktór.
— Jaki to kształt ma spinka, zamykająca jej naszyjnik.
— Kształt gilotyny.
— Gilotyny?
— Tak, robią bardzo ładne, i wszystkie nasze elegantki mają choć po jednej. Tę, którą ma Arsenja, podarował jej Danton.
— Gilotyna, gilotyna na szyi tancerki! — powtarzał Hoffman, który czuł, że mu się mózg wzdyma — gilotyna, dlaczego?
I nasz Niemiec, którego można było wziąć za pomieszanego, wyciągnął ręce przed siebie, jakby dla pochwycenia jakiegoś ciała, gdyż, dziwnem złudzeniem optycznem, przestrzeń dzieląca go od Arsenji znikała niekiedy, i zdawało mu się, że czuje oddech tancerki na czole, słyszy garące tchnienie jej piersi, której gors napoły obnażony podnosi się, jakby pod rozkosznym uściskiem. Hoffman wpadł w taki stan podniecenia, w którym zda się człowiekowi, że oddycha ogniem, a obawia się, żeby zmysły nie rozsadziły ciała.
Dosyć! dosyć! — mówił.
Ale taniec szedł dalej, a halucynacja była taka, że mieszając dwa najsilniejsze wrażenia dzienne, umysł Hoffmana łączył z tą sceną wspomnienie placu Rewolucji; raz zdawało mu się, że widzi panią Dubarry, bladą, z głową odciętą, tańczącą na miejscu Arsenji, to znowu, że widzi Arsenję zbliżającą się w tańcu aż do podnóża gilotyny, do rąk kata.
W podnieconej wyobraźni młodzieńca tworzyła się mieszanina kwiatów i krwi, tańca i konania, życia i śmierci.
Nad tem wszystkiem jednak panował elektryczny przyciąg ku tej kobiecie. Ilekroć dwie jej wybornie utoczone nogi przechodziły przed jego oczami, ilekroć ta przezroczysta spódniczka unosiła się nieco wyżej, dreszcz przebiegał po całej jego istności, wargi schły, oddech palił, a żądza wkraczała niepowściągniona w jego dwudziestoletnią pierś.
W tym stanie Hoffman miał tylko jedną ucieczkę; był