Strona:PL Dumas - Kobieta o aksamitnym naszyjniku.pdf/70

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Co ja tu robię? — rzekł do siebie — oh! wyniosę się stąd!
I byłby może się wyniósł, ale podniósłszy głowę, spostrzegł na scenie tancerkę nie występującą w pierwszym akcie, a na którą spoglądała cała sala bez najmniejszego ruchu, powstrzymując oddech.
— Oh! jakaż to piękna kobieta! — zawołał Hoffman tak głośno, że usłyszeli go sąsiedzi, a nawet sama tancerka.
Ta, co zbudziła ten nagły podziw, spojrzała na młodzieńca, który mimowolnie wydał okrzyk uwielbienia; a Hoffman mniemał, iż dziękuje mu spojrzeniem.
Zaczerwienił się i drgnął, jakby dotknięty iskrą elektryczną.
Arsenja, czyli tancerka, której imię wymówił przedtem mały staruszek, była istotą rzeczywiście uroczą, a piękność jej nie posiadała nic z piękności tradycyjnej.
Była wysoka, ślicznie zbudowana, o bladości przezroczystej pod czerwienidłem okrywającem jej lica. Nóżki miała drobne, a gdy upadała na powałę teatru, zdawało się, że koniuszkami palców spoczywa na obłoku, bo nie słychać było najmniejszego szeletestu. Kibić jej była tak szczupła, giętka, że żmija nie owinęłaby się koło siebie tak, jak ta kobieta. Ilekroć przychylała się wtył, zdawało się, że gorset jej pęknie, a po energji tańca, po sprężystości ciała, odgadywać było można pewność piękności zupełnej i tę naturę gorącą, która jak w starożytnej Messalinie, może się niekiedy znużyć, ale nigdy nasycić.
Nie uśmiechała się jak zwykle tancerki, purpurowe jej usta nie otwierały się prawie nigdy, nie dlatego, iżby miały do zakrycia brzydkie zęby, gdyż w uśmiechu zwróconym do Hoffmana, poeta nasz mógł dostrzec podwójny rząd pereł tak białych, tak czystych, że dlatego zapewne chowała je za ustami, by ich nie zbrukało powietrze. W jej włosach czarnych i lśniących, z połyskami niebieskiemi, tkwiły szerokie liście akantusa, i zwieszały się grona winne, których cień padał na jej obnażone ramiona. Oczy miała wielkie, przejrzyste, czarne, błyszczące tak, że oświeciłaby miejsce tańca.
Co zaś dodawało oryginalności tej dziewczynie, to, że bez żadnego powodu, w tej roli nimfy, nosiła mały na-