Strona:PL Dumas - Kobieta o aksamitnym naszyjniku.pdf/59

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ROZDZIAŁ VIII
SĄD PARYSA

Hoffman bzył człowiekiem nagłych przejść. Po placu Rewolucji i zgiełkliwym tłumie zgromadzonym około rusztowania, po niebie mrocznem i krwi, potrzeba mu było blasku i żyrandoli, tłumu wesołego, kwiatów — słowem, życia. Nie był zupełnie pewny, czy widok, jakiemu był obecny, zatrze mu się w ten sposób w myśli, lecz chciał przynajmniej sprawić rozterkę oczom i przeświadczyć się, że są jeszcze ludzie, którzy żyją i śmieją się.
Skierował się więc do Opery: ale doszedł tam sam nie wiedząc jak. Postanowienie szło przed nim, a on poszedł za niem, jak ślepy za psem, podczas gdy umysł podwiewał w kierunku przeciwnym, poprzez wrażenia z goła odmienne.
Jak na placu Rewolucji, tak tłum był i na bulwarze, kędy w owe czasy znajdował się teatr Opery, tam, gdzie dziś znajduje się teatr Porte-Saint-Martin.
Hoffman zatrzymał się przed tym tłumem i spojrzał na afisz. Grano „Sąd Parysa“ pantominę taneczną w trzech aktach, układu imcipana Gardela młodszego, syna tanecznika Marji Antoniny, który później był mistrzem baletów cesarskich.
Sąd Parysa — pomrukiwał poeta patrząc w afisz, jakby chciał za pomocą oczu i słuchu wbić sobie do głowy znaczenie tych dwóch słów: „Sąd Parysa“.
Daremnie powtarzał zgłoski składające tytuł baletu, zdawały mu się one pozbawione znaczenia, tak dalece myśl jego trudziła się nad odrzuceniem okropnych, przepełniających ją wspomnień; nie mógł narazie trafić na