Strona:PL Doyle - Mistrz z Krocksley.pdf/107

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


mu blask na twarz jak z terrakoty, na gęste brwi i rude wąsy. Za tym świetlanym kręgiem panowały cienie i mrok, że z trudnością dostrzegało się przedmioty, zapełniające pokój. Dwie ściany pokoju były zawieszone dębowymi tarczami herbowemi w kształcie liści topolowych, na dwuch drugich widniały spłowiałe gobeliny, przedstawiające polowanie na jelenia. Myśliwi i sfora psów pędziła za czmychającem zwierzęciem. Na heraldycznych tarczach były wyryte herby rodowe i pokrewnych rodzin. Szczególną uwagę zwrócił kapitan Baumgarten na fatalistyczny znak krzyża. odbijający się wyraźnie na heraldycznem tle pola.
Naprzeciwko kominka wisiały portrety czterech przodków hrabiego — ludzi o śmiałych ambitnych twarzach i orlich nosach. Odróżniały ich tylko stroje. Jeden miał na sobie ubiór rycerza z epoki krzyżowych pochodów, drugi wyglądał na kawalera czasów Frondy.
Kapitan Baumgarten zjadł wiele i uczuł pewną ociężałość żołądka. Rzuciwszy się na oparcie fotelu i puszczając gęste kłęby dymu, patrzał na te staroświeckie portrety i myślał o przewrotności losów w historji. Któżby to przewidział że on, spokojny obywatel Bałtyckiego pomorza, będzie spożywał kolację we wspaniałym zamku, w tej siedzibie dumnych rycerzy Normandji?