Strona:PL Don Kiszot z la Manczy (Kamiński).djvu/099

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


jest za wóz i co znaczy chorągiewka na nim?
— Wóz jest mój — odparł zapytany człowiek — wiozę w nim dwa ogromne lwy, które namiestnik orański posyła królowi w podarunku. Chorągiewka królewska oznacza, że to własność króla.
— Czy te lwy są duże i mocne?
— Jużci namiestnik nie wystąpiłby z lichym podarkiem. Tak wielkich i silnych lwów jeszcze nie było w Hiszpanji. Znam się na tem, bo z zawodu jestem dozorcą dzikich zwierząt i już niejedną bestję okrutną widziałem. Ale muszę pośpieszać, bo lwy są głodne i trzeba je nakarmić, więc niech pan ustąpi z drogi.
— Co? Ja miałbym ustępować z drogi przed jakiemiś marnemi lwami? To mię źle znacie. Jestem Don Kiszot z Manczy. Otwórzcie klatkę, a pokażę tym lwom, kto przed kim z drogi schodzić powinien. Tu na otwartem polu będę z niemi walczyć. Dalej, uwolnijcie te bestje naprzekór czarownikom, którzy mi lwami drogę zagradzają.
Sanczo umierał ze strachu. Dozorca lwów i człowiek jakiś, który tamtędy właśnie podówczas przechodził, odwodzili Don Kiszota od tego szaleństwa. Rycerz wszakże obstawał przy swojem żądaniu i groził dozorcy, że go przebije oszczepem, jeśli klatki zaraz nie otworzy.