Strona:PL Don Kiszot z la Manczy (Kamiński).djvu/094

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


i mieniący się wszystkiemi kolorami tęczy. Z takim nosaczem nie odważyłby się on stanąć do bitwy nawet za skarby świata.
Przeciwnik Don Kiszota był to mężczyzna rosły, dobrze zbudowany, w świetnej zbroi, wyszytej mnóstwem lusterek, mających kształt półksiężyców. Od tych lusterek właśnie nazwał się sam rycerzem Zwierciadlanym. Słowem byt to wojownik nielada. Tylko jego człapak nie mógłby się mierzyć co do siły nawet z Rosynantem.
Teraz i Don Kiszot zauważył nadzwyczajny nos obcego giermka. Sanczo, widząc zdumienie swego pana, prosił o podsadzenie go na drzewo, gdyż bał się zostać na ziemi w pobliżu takiego dwiwoląga, zwłaszcza, że za chwilę rycerz miał być zajęty walką. Dobry Don Kiszot nie odmówił giermkowi tej posługi, a następnie zatoczył koniem na spotkanie rycerza Zwierciadlanego.
Ten daremnie przynaglał swego konia do biegu. Szkapina jak stanęła, tak z miejsca ruszyć się nie chciała. Don Kiszot już wpada z nastawioną włócznią, a rycerz Zwierciadlany, zakłopotany swoim koniem, nawet nie myśli o tem, żeby się osłonić. Potężne uderzenie włócznią wprawdzie go nie przebiło, bo zbroja żelazna była za twarda dla oszczepu Don Kiszotowego; ale go wysadziło z siodła tak gwałtownie i niespodziewa-