Strona:PL Don Kiszot z la Manczy (Kamiński).djvu/089

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


czepką i popędziła dalej ze swemi towarzyszkami.

Bardzo zmartwiony tem nowem strapieniem, zesłanem przez złośliwego czarownika, Don Kiszot odjechał do znacznego miasta hiszpańskiego, Saragossy, wraz ze swoim giermkiem, pewny, że jego cierpliwość i waleczność wezmą nareszcie górę nad przewrotnością czarownika.



XV.
KOMEDJANCI.


Don Kiszot jechał, zadumany głęboko, Sanczo Pansa wielkie czuł zadowolenie, że mu się tak dobrze ze znalezieniem Dulcynei powiodło. Spoglądał wesoło dokoła siebie, lecz nagle zasępił się, gdyż zoczył nowe niebezpieczeństwo. Na wozie jechała śmierć, obok niej anioł z pięknemi skrzydłami, cesarz w złotej koronie na głowie, bożek miłości skrzydlaty z łukiem i strzałami, rycerz w zbroi i rozmaite inne postacie w dziwnych ubiorach, sam zaś djabeł kierował mułami.
— Kogo to wieziesz, djable? Co to są za ludzie? — spytał Don Kiszot woźnicy.
— My jesteśmy biedni komedjanci, łaska-