Strona:PL Don Kiszot z la Manczy (Kamiński).djvu/074

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


zwany Posępnym. A że ja nie chciałam go za męża, więc wpadł z wielkiem wojskiem i zagarnął moje państwo. To wszystko przewidział ojciec mój, Tinacrio mądry. Ale za pomocą swej nauki znalazł też dla mnie środek ratunku.
— Znajdziesz w Hiszpanji, powiedział mi, walecznego rycerza, Don Kiszota, którego uprosisz, żeby Pandafilanda pokonał. Uda mu się to niezawodnie. Wtedy znowu zasiądziesz na tronie. Gdyby ten rycerz chciał się z tobą żenić, to mu nie odmówisz i on będzie królem Mikomikonu, a ty królową.
Don Kiszot chciał zaraz na początku rozmowy podnieść klęczącą u nóg jego, ale nie pozwoliła na to, oświadczając, że wstanie wtenczas dopiero, kiedy rycerz o smutnej postaci wysłucha jej prośby i przyrzeknie ją spełnić.
— Chętnie walczyć będę przeciw potwornemu Pandafilandowi — rzekł Don Kiszot — ale na małżeństwo z tobą, urocza królewno, zgodzić się nie mogę, bo sercem mojem włada czarująca Dulcynea z Tobozo.
— Ależ rycerzu — odezwał się Sanczo — Dulcynea jest szkaradna w porównaniu z tą panią. Czy się godzi szczęście odpychać własnemi rękoma?
— Niegodziwcze! niewdzięczniku! — krzyk-