Strona:PL Don Kiszot z la Manczy (Kamiński).djvu/013

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


myślący o swoim domu i rodzinie pomimo oddalenia, troskliwy o swego osła, Sanczo Pansa przywiązuje czytelnika do siebie pomimo wielu wad swoich: żarłoctwa, tchórzostwa, zbytecznej o siebie dbałości.
Sanczo jest wieśniakiem hiszpańskim, Hiszpanja to kraj daleki; Sanczo Pansa żył trzysta lat temu — to piękny kawał czasu.
A iluż takich Pansów spotykamy i dziś!
Podobnie prawdziwemi są oberżyści, pastuchy; również wiernie odmalowani przyjaciele Don Kiszota, którzy go ratowali dopiero wtenczas, kiedy już skutkiem obłędu był niepowrotnie zgubiony.
A czy nie widujemy ludzi podobnych do owych wielkich panów w Cerwantesowej powieści, którzy igraszkę lekkomyślną robią sobie z ludzi obłędem dotkniętych i stroją z nich żarty nieraz bardzo bolesne, sądząc, że tłustym ochłapem ze swego stołu nagrodzą ich dostatecznie?
Ta prawda w opisach sprawiła, że nazwiska ze słynnej powieści hiszpańskiej stały się przysłowiowemi. Do dziś nazywamy Don Kiszotem człowieka, usiłującego narzucić światu swoje urojenia i mrzonki. Wszystkie te wysiłki noszą miano donkiszoterji albo donkiszotyzmu. Zazwyczaj w nich tkwi zadziorność jakaś, podobna do tej, która znamionowała Don Kiszota. Sanczą Pansą nazywamy sługusa, który wiernie wylizuje talerze swego pana i pyszni się tem, że usługuje znakomitemu człowiekowi — jak gdyby każdy znakomity człowiek dobierał sobie także i znakomitą służbę. Ordynaryjna dziewka, w której ktoś naprzekór całemu światu dopatrzył się wielkiej urody, bywa nazywana Dulcyneą. Nawet chude, nędzne, jasnokościste szkapy, chodzące w zaprzęgu albo