Strona:PL Don Kiszot z la Manczy (Kamiński).djvu/012

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Dążność Don Kiszota była najszlachetniejsza — pragnął pomagać uciśnionym, karać krzywdzicieli. Tylko mylną wybrał drogę: sądził, że dojdzie do swego celu przez bijatyki, gotów też był walczyć z całym światem, przeciwników szukał tam nawet, gdzie ich nie było, rzucał się na oślep w niebezpieczeństwa największe i oczywiście wychodził z tych walk często srodze pobity.
Cerwantes wiernie opisał naturę ludzką. I dziś widujemy mnóstwo Don Kiszotów. Bo jakże podobni do owego rycerza są ludzie, którzy sobie uroili, że łatwo, bodajby przy pomocy bijatyki, poprawią porządek w społeczeństwie, albo nawet religję! Czyliż nie jest prawdziwym potomkiem Don Kiszota niejeden wynalazca nieszczęśliwy, który bez nauki, bez doświadczenia całe lata trawi nad zbudowaniem jakiejś maszyny, dawno już znanej, albo też takiej, której zbudować niepodobna.
Bywają o wiele gorsi Don Kiszoci — ludzie, którzy chcą się zbogacić przez hazard, loterję, grę, bez pracy, bez oszczędności wytrwałej i rozumnej, mylnie sądząc, że tym sposobem nikogo nie krzywdzą. Błąd oczywisty, bo gdy sami na tem cierpią, to i otaczający cierpią również. Praca rzetelna, zabiegliwość, przyniosłyby społeczeństwu pożytek, podczas gdy marnowanie życia na złudne nadzieje, stratą jest oczywistą. Jeśli nawet los dopisze takiemu człowiekowi, jednemu na tysiąc, jeszcze i wtedy przykład jego zrządza szkodę, gdyż pociąga za sobą innych, którzy na złą drogę wchodzą i nie dobiją się nigdy pomyślnego kresu swych zabiegów.
Przeciwieństwem Don Kiszota jest Sanczo Pansa, jego służący. Roztropny, często nawet dowcipny, oszczędny, przywiązany do swego pana,