Strona:PL Daniel Defoe - Przypadki Robinsona Kruzoe.djvu/294

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


XXXVI.
Nowy najazd dzikich — pochód na wojnę — jeniec biały — bitwa — Amigo bohaterem — kogo Piętaszek znalazł w łodzi — nowi goście — różne narodowości i wyznania mojego państwa.

W piękny dzień wiosenny przygotowawszy wszystko do podróży, już mieliśmy wyruszyć, kiedy przyszło mi na myśl, że przydałyby nam się żółwie jaja na drogę, wysłałem więc Piętaszka żeby ich nazbierał. Chłopiec wziąwszy psa pobiegł szybko w las, po za którym było miejsce obfitujące w żółwie gniazda. W kwadrans potém usłyszałem przeraźliwe wycie psa; obejrzawszy się w stronę zkąd głos dochodził, ujrzałem biegnącego Piętaszka, który przypadłszy z największą trwogą, zawołał:
— Ach Robinsonie! biada! biada!
— Co się stało? na Boga, mów prędzéj.
— Tam! tam! na dole — wołał drżąc ze strachu, — jeden, dwa, trzy czółna... sami nieprzyjaciele Piętaszka... przypłynęli złapać go i zjeść.
Starałem się wszelkiemi sposobami uśmierzyć jego przestrach, gdy zaś przyszedł nieco do siebie, rzekłem:
— Piętaszku, musimy z niemi walczyć; czy masz odwagę?
— Och tak!.. chcę bić... ale ich dużo... bardzo dużo...