Strona:PL Daniel Defoe - Przypadki Robinsona Kruzoe.djvu/291

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Przypadki Robinsona Kruzoe page 0291.jpg

— Wszak byłbyś bardzo szczęśliwy, gdybym ci pozwolił wrócić do twéj wyspy.
— O tak Robinsonie, chciałbym zobaczyć mego ojca.
— Więc wracaj, a będziesz znowu walczyć i pożerać schwytanych niewolników.
— Nie, Piętaszek nie będzie nigdy jadł ludzi, chce tylko zobaczyć ojca, ale potém wrócić do ciebie, bo on bardzo kocha Robinsona.
— Czy nie moglibyśmy razem popłynąć?
— Och dobrze, dobrze, — ale potém dodał zasmucony: — Nie można, Robinsona czółno małe, morze przewróci.
— Płyń sam, bo twoi towarzysze mnieby zamordowali i pożarli.
— Nie, oni Robinsona będą kochać, bo obronił Piętaszka, a on sam nie popłynie.
— Czemubyś nie miał sam popłynąć?