Strona:PL Daniel Defoe - Przypadki Robinsona Kruzoe.djvu/241

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Pierwszém więc zatrudnieniem za przybyciem na pokład, było wyrzucenie dwóch dużych belek na wodę, ma się rozumieć przywiązanych sznurami, aby ich fale nie uniosły. Pomiędzy nie narzucałem łat i desek, i wkrótce tratwa była gotowa.
Przebrałem się zaraz w suknie europejskie, gdyż w moich szatach dawnych było mi za gorąco przy téj ciężkiéj pracy. Kiedym się przejrzał w lustrze, dziwnego doznałem wrażenia. Wprawdzie już nie raz przeglądałem się w strumieniu, ale przypadkowo raczéj aniżeli z umysłu. O jakżem się przez te siedm lat odmienił: cera niegdyś delikatna, młodzieńcza, zgrubiała; opalona skóra była podobną do indyjskiej, broda i wąsy okryły twarz, a długie włosy spadały w nieładzie.

Przypadki Robinsona Kruzoe page 0241.jpg