Strona:PL Daniel Defoe - Przypadki Robinsona Kruzoe.djvu/138

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Czyż te święte jego wyrazy nie spełniły się prawie zupełnie? — Wzgardziłem twą przestrogą drogi mój ojcze, — zawołałem ze łzami; — sprawiedliwość Boża dosięgnęła mię. Mogłem przy was najmilsi rodzice być tak szczęśliwym i spokojnym, być wam pomocą i opieką w podeszłym wieku; a zamiast tego wtrąciłem was w przepaść smutku, i zatrułem ostatki dni waszych. O jeszcze Bóg łaskawy obszedł się ze mną zanadto dobrze, stokroć na większe zasłużyłem kary.
— Czyż aby raz wzniosłem myśli moje do Ciebie Stwórco mój — mówiłem w głos ze łzami, — czyż podziękowałem Ci aby za jedno dobrodziejstwo; czyż pamiętałem o dniu czci Twojéj poświęconym. A przecież Ty stworzyłeś cały ten świat i utrzymujesz w takim porządku: Tyś stworzył tę ziemię na któréj znalazłem ocalenie, źródła które mię napoiły, owoce które mię ocaliły od śmierci z głodu. Twojém dziwném zrządzeniem wpadły do mojéj zagrody te kozy, mogące mi tyle przynieść pożytku. Tyś mię ocalił z rozbitego okrętu w Yarmouth; wstrzymał miecze korsarzy nad moją głową, wybawił z niewoli maurytańskiéj i na drogę mą sprowadził okręt, co mię z Xurym wybawił z oceanowych przepaści. Tyś mię ochronił z pośród dwudziestu dwóch mych towarzyszy i samemu tylko życie zachować dozwolił; a ja ślepy tego wszystkiego nie widziałem, i nieraz zamiast dziękować, bluźniłem Ci Panie mój słowami rozpaczy!...
Ach czémże, czém potrafię Cię teraz za te wszystkie winy moje przebłagać!
O Panie mój, nędzny jestem człowiek i nic ci dać nie mogę, bo wszystko co posiadam jest Twą własnością, ale przyjąć racz odemnie skruszone serce, przejęte miłością dla