Strona:PL Daniel Defoe - Przypadki Robinsona Kruzoe.djvu/099

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


słońca rzucały cień. Na drugi dzień zaznaczyłem miejsce wschodu słońca, a ponieważ w okolicach bliskich równika długość dnia i nocy nie ulega wielkiéj zmianie, podzieliłem miejsce między wschodem i południem, jako téż między południem i zachodem, na sześć równych części i wyrobiwszy nożem kreski, pooznaczałem je liczbami godzin. Tak zrobiłem sobie zegar, może nie zbyt dokładny, zawsze jednak lepszy od żadnego.




XIII.
Przygotowania do podróży po wyspie — sporządzenie przedmiotów do niéj potrzebnych — powrożnictwo i szewstwo — kapelusz i dzida.

Życie chociaż samotne, nie wydało mi się tak nudném jak z początku; powoli zacząłem się przyzwyczajać do mego położenia, a przytém pocieszała mię nadzieja, że lada dzień pojawi się jaki okręt, który mię wyswobodzi z więzienia. Jedna tylko rzecz była mi bardzo przykrą, to jest jednostajność pokarmu. Kukurydza była nie zła i posilna, to prawda; pizangi czyli banany przewyborne, ale i najlepszy przysmak uprzykrzy się, gdy się go ciągle zajada. Wspomnienie chleba lub mięsa taką mi przykrość robiło, że na myśl o nich w nieznośny humor wpadałem.
— I cóż paniczu — mówiłem nieraz do siebie, — zjadłbyś tak np. kawał polędwicy smacznie upieczonéj albo zraz